RYŚKOMENDACJE #7

Dziś po raz pierwszy trochę o kosmetykach, tradycyjnie już serial i przepis. O i jeszcze pomysł na to, jak się zorganizować w pracy i w domu. Ryśkomendacje czas zacząć!





1. FRIENDS FROM COLLEGE



To serial w sam raz na coraz dłuższe wieczory. Ciepły i zabawny. Choć niepozbawiony szczypty goryczy. Grupa przyjaciół ze studiów spotyka się ponownie po dwudziestu latach. Jedni są już ustawieni w życiu, inni wciąż szukają swojej drogi. I jak to w tym życiu bywa - nie zawsze jest różowo. Informacja dla fanów serialu "Cudowne lata" - w jednej z ról można zobaczyć małego Kevina Arnolda (Fred Savage), a dla fanów serialu "Jak poznałam waszą matkę" - gra tu Robin, czyli cudowna Cobie Smulders.

To jeden z nowszych seriali - pojawił się na Netflix w lipcu. W dwa wieczory obejrzałam cały sezon (osiem odcinków) i zdecydowanie czekam na więcej.



2. KOSMETYKI TOŁPA



Na poważnie i świadomie zaczęłam dbać o cerę, będąc nastolatką. Wtedy pojawił się trądzik i zwykłe mydło przestało wystarczać. Od tego czasu przetestowałam dziesiątki żeli, pianek i kremów do mycia twarzy. I w końcu odkryłam swój ideał. Jest nim pianka Iwostin. Ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym pomimo odnalezienia tego ideału nie kombinowała dalej. Lubię zmiany. :)

I tak natrafiłam na kosmetyki marki Tołpa. Zaopatruję się w nie, gdy jestem w Polsce (ech, te zakupy w Biedronce ;)). Przetestowałam już krem matujący i odżywczy, a teraz mam taki dla skóry powyżej 30-tego roku życia. Stale używam maseczki nawilżającej. A moim nowym odkryciem jest właśnie pianka do mycia twarzy.

Kremy. Pachną tak apetycznie, że gdybym wąchała je z zamkniętymi oczami i nie wiedziała, że to kosmetyki, to po prostu bym je zjadła. Mmmm cudownie! Mają lekką konsystencję, nie obciążają skóry, ale pozostawiają ją ujędrnioną i elastyczną. Szybko się wchłaniają i po kilku chwilach można już robić makijaż.

Żel-pianka. Wiadomo, zapach! A prócz tego jest bardzo wydajny. Wystarczy naprawdę kropla wielkości borówki. Wyciśnięty na dłoń żel pod wpływem wody zamienia się w lekką piankę. Świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. A najważniejsze jest to, że nie przesusza skóry!
Zwykle po jakimś czasie stosowania produktów do mycia twarzy, pojawiały się na mojej skórze suche placki. Tym razem nic takiego nie zauważyłam.
Kosmetyk nie zawiera sztucznych barwników, SLS-u, mydła, silikonów i parabenów.

Podoba mi się też filozofia marki Tołpa - mała wielka pielęgnacja, czyli codzienne, drobne, ale przemyślane czynności dają duży efekt. Zgadzam się! Żadnych zrywów, tylko mozolne dzień po dniu wklepywanie i oczyszczanie! :)


3. TRELLO


Pisałam już tu, że jestem fanką wszelkich list. Jeśli nie jesteście zwolennikami tych klasycznych, papierowych, to może zainteresuje Was narzędzie, którą ostatnio odkryłam.
Nazywa się Trello i stwarza możliwość sporządzania właściwie niekończącej się liczby list. Pomocne w organizacji zadań w domu i pracy.
Jak z niego korzystać? Możecie to robić poprzez stronę trello.com albo pobierając aplikację na Iphone'a lub Androida. Ja listy tworzę i tu, i tu. Po zalogowaniu tablice synchronizują się i nic nam nie umyka.
Jak to działa? Tworzymy tablice, w ramach tablic listy, a następnie karty. Nasze tablice mogą być widoczne dla tych, którym chcemy je udostępnić (pod warunkiem, że mają swoje konto na Trello). Dzięki temu jest to świetny sposób na organizowanie pracy nad projektem w grupie albo trzymanie pod kontrolą zadań z życia rodzinnego wraz z żoną/mężem/partnerem. Do każdej listy możecie dodawać terminy wykonania, komentarze, naklejki, załączniki. A same karty przesuwać w ramach poszczególnych list. Telefon większość z nas ma pod ręką, więc aplikacja choćby z tego powodu ma przewagę nad papierowymi karteluszkami. :) Polecam, ja już się wciągnęłam. Poniżej podstawowy tutorial.





4. OLEJKOWA MGIEŁKA DO CIAŁA LIRENE



Muszę się do czegoś przyznać. Nienawidzę smarować się balsamami. Wiem, że trzeba to robić, ale jest to ostatnia rzecz, o jakiej marzę, gdy wychodzę z wanny albo spod prysznica. Najchętniej szybko bym się wytarła ręcznikiem, wskoczyła w piżamę (wieczorem) albo w ciuchy (rano) i tyle. Jestem w tym smarowaniu bardzo nieregularna, żeby nie powiedzieć beznadziejna. Co się na mojej skórze odbija, a latka lecą i człowiek się młodszy nie robi.
Jedyne co mnie motywuje, żeby być w tym rytuale bardziej sumienną, to jakiś nowy specyfik. Tak, to mnie zdecydowanie mobilizuje, ale zwykle tylko na krótki czas. Dlatego często zmieniam balsamy, mamiąc się obietnicą, że teraz już z tym nowym olejkiem/masłem/kremem będę prymuską w ciała nawilżaniu.
I znowu to zrobiłam! Będąc w Polsce kupiłam nową mgiełkę do ciała marki Lirene. Zobaczyłam ją w jakiejś babskiej gazecie i zachęcona opisem postanowiłam dać jej i sobie szansę. :)
Pierwsze na co zawsze zwracam uwagę, podczas wyboru kosmetyków, to zapach. Jeśli nie jest "mój", mimo składu i właściwości, niestety odkładam produkt na półkę.
Ta mgiełka pachnie obłędnie! Świeżo i rzeczywiście przywodzi na myśl morską bryzę. Zapach jest lekki i nie przytłacza.
Aplikacja? Zapomnijcie o wcieraniu, wklepywaniu i masowaniu - mgiełkę rozpryskujemy na ciele i właściwie nie trzeba robić nic więcej. Jest fantastycznie lekka, wchłania się błyskawicznie, nie pozostawia tłustej warstwy. Skóra jest przyjemnie miękka, nawilżona i gładka! To zdecydowanie produkt dla takich leniuchów jak ja! :)


5. PLACKI Z CUKINIĄ




Sezon na cukinię trwa w najlepsze. Uwielbiam to warzywo. Zwykle mam w lodówce choćby jedną  (może nawet lekko zwiędniętą) cukinię i gdy robię się głodna szybko przyrządzam te placki. Franek też je uwielbia!

POTRZEBUJECIE

  • 3 łyżki pszennej mąki
  • 1 jajko
  • 2 łyżki mleka
  • 1 cukinię (ok. 300 g)
  • olej
  • sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:

Przesiewamy mąką do miski. Dodajemy sól i pieprz, a następnie jajko. Mieszamy to wszystko rózgą i jednocześnie powoli dolewamy mleko. Gdy masa jest gładka, dodajemy startą wcześniej na tarce (duże oczka) i odsączoną z soku cukinię. Na patelni rozgrzewamy olej i nakładamy łyżką niezbyt duże porcje, lekko rozpłaszczając. Smażymy przez 2-3 minuty z jednej, i ok. 1-2 minuty z drugiej strony. Gdy placki będą już złociste, ściągamy je na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym. 

Możecie je jeść z sosem pomidorowym, ja lubię z kleksem jogurtu greckiego. Do tego prosta sałatka z pomidorów polanych kilkoma kroplami oliwy z oliwek i już! Pycha! :) Przepis pochodzi z mojej ukochanej kwestiasmaku.com.

Z pozdrowieniami, Wasza Ryśka! :) Do następnego! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger