RYŚKOMENDACJE #5

Dziś jak zwykle ryśkowy miszmasz: będzie o fryzurach, serialu i jedzeniu. A na dobry początek zabieram Was w miejsce, które wygląda i pachnie nieziemsko. Ryśkomendacje czas zacząć!




1. MAYFIELD LAVENDER FARM




Fioletowe wzgórze widać z daleka. Gdy jest się już blisko, w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach. A gdy schylisz się nad krzakami lawendy, usłyszysz tysiące pszczół! Niecałe 15 mil od centrum Londynu znajduje się gospodarstwo, Mayfield Lavender Farm, w którym uprawia się lawendę. Miejsce jest otwarte dla zwiedzających od czerwca do połowy września. 

Widok ciągnących się setki metrów fioletowych pól jest niesamowity! A spacer wśród kwitnącej lawendy jak senne marzenie! :)
Na miejscu można kupić lawendowe pamiątki: olejki eteryczne, odświeżacze do powietrza, spraye do pościeli, mydło i wiele innych. 
Przekąski i napoje do nabycia w klimatycznych food truckach. Spróbujcie koniecznie lawendowej lemoniady i marchewkowych muffinek. Coś pysznego!

1 Carshalton Road, Banstead SM7 3 JA
WSTĘP: 
dorośli - 1 funt
dzieci i młodzież poniżej 16 r.ż. - za darmo
Farma otwarta jest codziennie w godz. 9.00-18.00
Jeśli możecie, unikajcie weekendów - tłumy!
P.S. O tym cudnym miejscu powiedziała mi Ula - dzięki, Mała! :)





2. ALEX GABOURY
Szukając jakiejś efektownej, ale łatwej do zrobienia fryzury na wielkie wyjście, odkryłam, że w sieci jest mnóstwo filmów instruktażowych na temat układania i dbania o włosy. Nie bardzo się wcześniej tym interesowałam, bo mój stały repertuar fryzurowy to koński ogon, warkocz, luźny kok. Bardzo rzadko noszę rozpuszczone włosy, bo po prostu mi przeszkadzają.
Wśród morza, lepszych i gorszych, polskich i zagranicznych, tutoriali szczególnie polubiłam Alex Gaboury, piękną kanadyjską vlogerkę. Każda fryzura w jej wykonaniu wydaje się dziecinnie prosta, a efekt olśniewający. A łatwym do zrobienia i efektownym upięciem, które znalazłam właśnie u niej,  jest to:


I jeszcze koniecznie sprawdźcie, jak zrobić te trzy cudne kucyki:





3. ANNE WITH AN "E"




Historia gadatliwej, elokwentnej Ani o rozbuchanej do granic możliwości wyobraźni to jedna z tych, które towarzyszyć mi będą już zawsze. Coraz częściej też chodzi za mną myśl, że może to już pora, by z tą powieścią zaznajomić Hanię. Serię o Ani Shirley, sierocie przygarniętej przez rodzeństwo Cuthbert, czytałam z zapartym tchem jako nastolatka, a potem wielokrotnie do niej wracałam. Uwielbiam też ekranizację z, cudowną w roli Ani, Megan Follows.

A ostatnio zaczęłam oglądać nową serialową wersję na Netflix. I jestem oczarowana! Po pierwsze Amybeth McNulty - nie mogę pisać o niej inaczej jak tylko w zachwytach! To dla mnie idealne ucieleśnienie książkowej Ani. Jest dokładnie taka, jak sobie ją wyobrażałam, czytając powieść. Piegowata, z lekko poczochranymi rudymi warkoczami. Żadna piękność, raczej obraz nędzy i rozpaczy. Młoda aktorka gra doskonale, nie można od niej oderwać wzroku!
Do tego przepiękne, zapierające dech w piersiach, zdjęcia trochę surowego krajobrazu wyspy Księcia Edwarda.
Wspomnieć jeszcze muszę o ciężarze emocjonalnym tej netflixowskiej ekranizacji - prawie każdy do tej pory odcinek przepłakałam. Nie wiem, czy to dlatego, że jako dorosła osoba bardziej uświadamiam sobie tragedię tego dziecka, czy po prostu kładzie się tu większy nacisk na to, jak trudna w gruncie rzeczy jest historia Ani. To nie jest lekka i rozrywkowa opowieść jak wersja powieści z Megan Follows, gdzie postawiono zdecydowanie na komizm.
Jedyne to co mi się nie podoba, to momentami pozmieniane wątki. Niepotrzebnie!

4. LITTLE HUNGRY LADY


Od jakiegoś czasu, zupełnie naturalnie, z mojego jadłospisu ubywa mięsa. Nigdy nie byłam wielką fanką tegoż (w pamięci mam wygrzebywanie z podawanej przez mamę na śniadanie kiełbasy kulek tłuszczu), a teraz dochodzą również kwestie etyczne. Zupełnie bezwiednie zaczęłam szukać pomysłów na wegetariańskie dania. Już kiedyś pisałam Wam o blogu jadlonomia.com i książce Marty Dymek, a teraz namiętnie odkrywam bloga Little Hungry Lady.


Tytułowa głodna dama to Monika, "ostro zakręcona na punkcie zdrowego żywienia" wegetarianka. Na Jej blogu znajdziecie masę przepisów na pyszne i nieskomplikowane dania z warzywami w roli głównej. Do tego dużo tekstów na temat zdrowego odżywiania, pielęgnacji, reportaże z podróży i recenzje restauracji. Polecam bardzo! Pojawiające się posty na polubionym fanpage'u na Facebooku sprawiają, że momentalnie robię się głodna! :)

5. PLACEK NIEMIECKI
Zdarzają Wam się takie dni, że w okolicy południa głód dopada Was znienacka, obezwładnia i ciągnie w kierunku lodówki, co kończy się wyjadaniem sera pleśniowego zagryzanego ogórkiem kiszonym maczanym w majonezie? :)


Mnie tak. To znaczy zdarzało się do niedawna, ostatnio staram się do kwestii swojego odżywiania się podchodzić bardziej rozsądnie. Wszędzie napotykam informacje o tym, że żadne zrywy dietetyczne ani drastyczne rewolucje żywieniowe nie zastąpią nam zbilansowanej diety. Pięć niewielkich posiłków dziennie co trzy godziny, zero podjadania, wyeliminowanie cukru. To podstawa zdrowej diety. Staram trzymać się tych zasad, efektów na wadze jeszcze nie widzę, ale na pewno nie chodzę głodna i przestała męczyć mnie zgaga - wpychanie w siebie wszystkiego co popadnie, gdy jesteśmy "na głodzie" zdecydowanie jej sprzyja.
Szukam zatem pomysłów na tych pięć posiłków i ostatnio moim odkryciem jest pieczony placek, do którego można dodać chyba wszystko, na co ma się ochotę. To jedna z jego zalet. Oprócz tego przygotowuje się go kilka chwil i świetnie smakuje.

POTRZEBUJEMY
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki świeżej bazylii (plus kilka listków do przybrania)
  • łyżka roztopionego klarowanego masła
  • kilka koktajlowych pomidorków
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz

WYKONANIE
1. Nagrzewamy piekarnik do 190 st. i smarujemy masłem formę do pieczenia.
2. Jajka, mleko, masło i przyprawy mieszamy razem w misce, a na koniec dodajemy mąkę.
3. Do masy dodajemy bazylię i wylewamy do formy. Na wierzchu układamy przekrojone pomidorki.
4. Placek wstawiamy do piekarnika i pieczemy aż wierzch się zarumieni.

I już! Dobrze smakuje z jogurtem greckim (jeśli dodamy do niego trochę czosnku, będzie pysznie), i salsą. Można zmienić bazylię na kolendrę, pietruszkę czy koperek, dodać kozi ser albo cheddar. Możliwości jest sporo, trzeba po prostu dodać swoje ulubione smaki! :) Świetny na lunch albo kolację.

TAPETA NA LAPTOPA
Na koniec jeszcze tapeta na lipiec, którą już udostępniłam na Facebooku, ale jeszcze raz dla tych, którzy może nie widzieli. Kliknij na "Pobierz" i zainstaluj na swoim komputerze. :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger