RYŚKOMENDACJE #1

Cześć! Od dziś na blogu będą się pojawiały posty podsumowujące każdy upływający miesiąc pod kątem tego, co przykuło naszą uwagę i jest godne polecenia - filmy, książki, seriale, miejsca w sieci, wystawy, płyty, koncerty...
Luty właśnie odchodzi w zapomnienie, zatem - voilà - prezentuję pierwszy wpis w ramach nowego cyklu pod roboczą nazwą RYŚKOMENDACJE. :) Jedziemy!




1. SERIAL SANTA CLARITA DIET


Co byście powiedzieli, gdyby Wasza połowica pewnego dnia zamieniła się w zombie? Uciekli z krzykiem czy jednak zostali i ją (tę połowicę) wspierali?
Taka historia przytrafia się państwu Hammond. Sheila i Joel pracują razem jako agenci nieruchomości. Mają nastoletnią córkę i wiodą ustabilizowane życie na przedmieściach LA. Aż tu nagle pewnego dnia ona, prezentując klientom dom na sprzedaż, malowniczo pawiuje na świeżo wymieniony dywan, potem dopełnia jeszcze dzieła zniszczenia w łazience. (Ta scena jest tylko dla widzów o mocnych nerwach - wszystko wygląda bardzo sugestywnie). Inne objawy? Zwiększone libido i nagła chęć na świeże surowe mięso. Najlepiej ludzkie!
Szczerze, to oglądając ten serial co chwilę zastanawiałam się, czy jest bardziej śmieszny czy obrzydliwy. :) Ale chyba jednak śmieszny skoro wciągnęliśmy go z Tomkiem w dwa wieczory (jak dla mnie odcinki są tylko trochę za  krótkie - trwają ok. 30 minut).



W głównych rolach świetni Drew Barrymore i Timothy Olyphant.
Szczególnie zaskoczyła mnie Drew, którą bardzo lubię, ale kojarzy mi się trochę z taką ciapowatą dziewczyną z sąsiedztwa. A tu kobieta z krwi i kości, która lubi krew. I kości. :) Timothy'ego Olyphanta nie kojarzę z żadnego wcześniej obejrzanego filmu, ale razem z Drew tworzą bardzo przekonującą parę. I wiecie co? On wcale nie ucieka! Tylko dzielnie pomaga jej na przykład pozbyć się zwłok kolegi z pracy. Nadjedzonego przez nią uprzednio. Upss...
Przyznać się, kto zrobiłby to dla swojej żony/męża! I tak naprawdę mimo, że konwencja jest trochę abstrakcyjna i przerysowana, to dla mnie tematem tego filmu jest to, jak oni się kochają! :) Na dobre i złe, w zdrowiu i byciu zombie. :)
Serial jest świetny.  Niecierpliwie czekam na kolejną serię. Do zobaczenia na Netflix.


2. BLOG JANINA DAILY


Moja droga do Janiny wiodła przez Sebastiana i Szymona. To znaczy - kumpel (Seba czyli) polecił mi profil Szymona Hołowni (tak, tego co ma talent do Kościoła) na Facebooku. Weszłam, rozejrzałam się i w oko wpadł mi jeden z postów udostępnionych przez pana Szymona. Autorką była nieznana mi bliżej (ani nawet dalej) niejaka Janina Daily. A że czytając obśmiałam się jak norka, to zajrzałam na stronę Janiny, znowu się rozejrzałam i postanowiłam wygodnie rozsiąść oraz zostać członkinią #DrużynaJanina. Pierwszy post, który skradł moje serce znajdziecie tu.
A potem to już poleciaaaało! :) Zajrzyjcie jeszcze w zakładkę O co chodzi? i będziecie wiedzieć, z kim macie do czynienia. :) Jeśli lubicie foki, labradory, pączki i tropienie absurdów rzeczywistości, pozostaniecie wierni Janinie, która powinna być sprzedawana w tabletkach na poprawę nastroju. :)


3. KSIĄŻKA "RZEKA CZASU"




Z historii pamiętam daty pewnie jakichś dwóch wydarzeń - Bitwy pod Grunwaldem i odkrycia Ameryki przez Kolumba. No i może jeszcze datę Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Nie cierpiałam tego przedmiotu, a dziś żałuję, bo dopiero teraz patrzę na niego jak na fascynującą dziedzinę, a nie zlepek suchych dat i faktów najpierw do wykucia, a potem zapomnienia.
Dlatego, gdy wzięłam do ręki książkę "Rzeka  czasu", której autorem jest Peter Goes, po prostu się zachwyciłam! To pozycja w sam raz dla takich ignorantów jak ja (a tak naprawdę adresowana do dzieci).
Podróż przez historię świata zaczyna się od pierwszych oznak życia na naszej planecie, wiedzie przez kolejne epoki aż po czasy współczesne i kończy się na rozdziale "Po roku 2010". Każdemu okresowi w historii poświęcone są dwie strony, na których mieszczą się superilustracje opatrzone krótkimi komentarzami oraz kilkuzdaniowa notka będąca syntezą tego, co powinniśmy wiedzieć odnośnie danego rozdziału w dziejach ludzkości. Polecam bardzo!
Książka wydana została nakładem wydawnictwa Dwie Siostry. 








4. TASTECARD


Jeśli mieszkacie w UK i lubicie jadać "na mieście", ta karta jest dla Was! Upoważnia do 50 proc. rabatu w wielu restauracjach - te lepiej znane to Chimichanga, PizzaExpress czy Domino's.
Warto ściągnąć aplikację na telefon, która ułatwia sprawę, gdy jesteśmy w nowym nieznanym miejscu. Telefon, znając naszą lokalizację, może na bieżąco sprawdzić, jakie lokale w okolicy honorują Tastecard. Zwykle wymagana jest wcześniejsza rezerwacja i uprzedzenie, że będziemy korzystać ze zniżki.
Składka członkowska wynosi 29,99 funtów na rok, ale mój Tomek nie byłby sobą, gdyby nie znalazł jakiejś oferty - za funta wykupił nam możliwość korzystania z Tastecard przez trzy miesiące.
Szczegóły tu.


5. THE HIVE
W Kew Gardens do listopada można podziwiać instalację zaprojektowaną przez artystę Wolfganga Butressa. Wysoka na 17 metrów konstrukcja ma wyobrażać olbrzymi ul i podkreślać jak niezbędne do przeżycia człowieka są pszczoły. 
Ważną częścią instalacji jest specjalny czujnik, który mierzy aktywność owadów w prawdziwym ulu znajdującym się w KG, a odczytywane wibracje zamienia w efekt świetlny - w momencie aktywności w ulu zapalają się umieszczone w wewnętrznej części konstrukcji ledowe lampki. We wrześniu (1, 15, 29) można będzie obejrzeć instalację po zmroku. Wyobrażacie sobie tę grę świateł? :)

Wydarzeniu towarzyszą prelekcje ekspertów, projekcje filmów i sesje dla rodzin z dziećmi. A tematem przewodnim są oczywiście pszczoły i ich życie. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger