Muzeum Historii Naturalnej

Słyszę "muzeum" i w głowie zapala mi się czerwona lampka. Być może to efekt szkolnych wycieczek, ale moja pierwsza myśl to zwykle - NUUUUDA! I jeszcze - "Nie daj się w to wkręcić". :) U nas amatorem zwiedzania muzealnych eksponatów jest zdecydowanie Tomek, ja mam ochotę zwiewać po pięciu minutach i zwykle wychodzę z propozycją "A może jednak kawka, kochanie". :) Na szczęście są takie muzea, które dzielnie bronią honoru swoich kumpli po fachu i z których nie chce się wychodzić. Jednym z nich jest oksfordzkie Muzeum Historii Naturalnej. 


Bo gdy leje tak, że żadne spacery ani place zabaw nie wchodzą w grę, a jednak chce się z domu z dziećmi wyjść, to trzeba zorganizować sobie atrakcje indoor, (jak to mówią Anglicy), czyli pod dachem. No i u nas zaszła właśnie taka konieczność, bo lało jak z cebra (jak to mówią Polacy :)). A że w Oksfordzie już byliśmy kilka razy, ale nigdy w tym (brr) muzeum, to wśród eksponatów postanowiliśmy się poszwendać i kości dinozaurów z bliska pooglądać. 

Fotorelacja z uroczego studenckiego miasta to temat na przyszłość, bo padało bez przerwy i spaceru nie było, choć apetyt nań mieliśmy.

Ale wróćmy do głównego celu naszej wycieczki... :)
Muzeum Historii Naturalnej mieści się we wspaniałym okazałym neogotyckim budynku. Jednak według mnie to nic w porównaniu z tym, co kryje jego wnętrze. I nie mam na myśli tylko eksponatów (o których za chwilę). Wchodzimy do środka przez wielkie drewniane drzwi, pokonujemy kilka stopni i... jesteśmy wewnątrz szkieletu dinozaura.
No, dobra, może nie do końca ten zamysł doradcy architekta, Johna Ruskina, jest taki oczywisty, ale faktem jest, że wrażenie jest niesamowite, bo pierwsze na co zwracamy uwagę to fantastyczny ażurowy szklany sufit, przez który wpada, nawet w pochmurny czy deszczowy dzień, mnóstwo światła.
Wnętrze zbudowane na planie kwadratu podzielone jest na trzy nawy, które odgradzają żeliwne filary. Wokół parteru i pierwszego piętra znajdują się kamienne krużganki, w których również umiejscowiono gabloty ze zbiorami.
Eksponaty podzielono na następujące sekcje: Life Collections, Earth Collections oraz Archival Collections.

Brzmi to poważnie, ale zarówno dzieci, jak my i byliśmy zafascynowani. Ogromny krokodyl albo żółw? Proszę bardzo! Szkielet dinozaura? Jasne! Na wyciągnięcie ręki! A może zdjęcie z niedźwiedziem? Już się robi! :)
Kolekcja owadów, minerałów, skamieniałości, ptaków... Jest co oglądać i warto spędzić tu kilka ładnych godzin. Tym bardziej, że muzeum przyjazne jest dzieciom.

Na wprost od wejścia ustawiono kilka niskich stolików z krzesełkami, by można było wykonać zadanie - minerał według własnego projektu. Nie muszę dodawać, że przy stoliku rozsiadła się Hanka i w wielkim skupieniu zrobiła minerał, a potem dumnie nosiła go na szyi. Frankowi pomagał Tomek, też bardzo zaangażowany, a Franek... leżał pod stołem. Oprócz tego w muzeum znajdziecie kącik wyłożony kolorowymi poduszkami, gdzie dzieci mogą usiąść i obejrzeć zapakowane w specjalnych skrzyneczkach eksponaty. Do tego regał z książkami.

Koniecznie też trzeba wejść na pierwsze piętro, bo widok z góry na parter jest wspaniały. Świetnie widać te duże eksponaty (szkielety dinozaurów), można też z bliska przyjrzeć konstrukcji całego budynku. Tam także znajduje się kafejka.














































CO Oxford University Museum of Natural History
ZA ILE Wstęp wolny
GDZIE Parks Road, Oxford, OX1 3PW
KIEDY Codziennie w godz. 10.00-17.00
GDZIE ZJEŚĆ Kafejka na piętrze, a tam zimne i gorące napoje, drobne słodkie przekąski i kanapki.






4 komentarze:

  1. Naprawdę wstęp jest za darmo?! Do takiego muzeum?! W Polsce tak strasznie zdzierają w co atrakcyjniejszych muzeach, że wyprawa całą rodziną to naprawdę spory wydatek. Zachwycają mnie te brytyjskie neogotyckie gmachy. Neogotyk to zdecydowanie mój ukochany styl w architekturze. Kościół parafialny w mojej rodzinnej miejscowości jest neogotycki i uważam go za jeden z najpiękniejszych kościołów w Polsce (wygoogluj sobie kościół św. Mikołaja w Nowej Rudzie :-)) A jeśli chodzi o muzeum historii naturalnej to zwiedzałabym je z obłędem w oczach! Uwielbiamy z Rozalką oglądać na CBeebies serię "Andy i dinozaury". Zachwyca mnie gmach londyńskiego muzeum historii naturalnej, podobny do tego w Oxfordzie. Jeśli kiedyś dane mi będzie odwiedzić Londyn, pierwsze kroki skieruję właśnie tam. A w ogóle to Wam zazdroszczę, że mieszkacie w Anglii! Mam słabość do wszystkiego co brytyjskie, łącznie z Jamesem Bondem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę naprawdę za darmo! :) to londyńskie też :) ale że tam zwykle kolejki, to wybraliśmy się do oxfordu. hania teraz w szkole uczy się o dinozaurach, więc fajnie to się zbiegło z naszą wycieczką. kościółek wyguglowałam i rzeczywiście jest cudny! i nie masz co zazdrościć nam tej anglii, ja tobie zazdroszczę polski :) ale mam nadzieję już niedługo. :o bo wiesz, tego Jamesa Bonda to nieczęsto spotykamy na ulicach Londynu ;) buziaki:)

      Usuń
  2. Ale super! Zazdroszcze jak nie wiem, my muzea uwielbiamy i bywamy z dzieciakami od zawsze. A z takiego nasz starszak by nie chciał wyjść:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, to naprawdę wyjątkowe miejsce, hanka pytała ostatnio, kiedy tam znowu pojedziemy, a franek znalazł naklejkę i też wolal muzeum muzeum :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger