Gry i zabawy z dawnych lat

Wchodzę do pokoju dzieci i... potykam się o wóz strażacki. Łapię równowagę, ale stąpam na klocek.  Jeden z wielu rozrzuconych na podłodze. Trochę dalej magiczna różdżka, sterta puzzli, dwa pluszowe pieski. A to dopiero początek.



Regały i szafki w pokoju Hanki i Franka, a często również podłoga:), uginają się pod ciężarem wszelkiej maści zabawek. Pewnie jak wielu domach. Wcale nie uważam, że to dobrze. A Hania i tak  przychodzi do mnie często i oznajmia, że się nudzi.
Moja mama albo babcia powiedziałyby: za moich czasów, to bawiliśmy się patykami, kamieniami, szkiełkami i kawałkami znalezionego sznurka. I nikt na nudę nie narzekał.
A ja powiedziałabym: za moich czasów zabawek miałam trochę więcej niż babcia czy mama, ale też szału nie było. Za to czas spędzaliśmy na podwórku wśród rówieśników, jak o tym pisałam tu.


Ale co to pikuty, hacele czy gra w widoczki dowiedziałam się dopiero z przepięknej książki "Gry i zabawy z dawnych lat" Katarzyny Piętki. Autorka zebrała w jednym miejscu zabawy znane dzisiejszym 30- i 40-latkom. Przypomniałam sobie "Gąski, gąski, do domu!", "Chodzi lisek koło drogi!", "Mam chusteczkę haftowaną".
I poznałam inne, do tej pory mi nieznane. Na przykład takie widoczki (inaczej sekrety). Trzeba było wykopać dołek i wypełnić go "skarbami" - kamykami, listkami, muszelkami. Kolaż przykrywało się szkiełkiem i przysypywało ziemią, a potem oznaczało w sobie tylko znany sposób. Im piękniejszy widoczek i im ich więcej, tym większy podziw wśród dzieciaków z podwórka.

Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, m.in. W kole, kółeczku, w korowodzie, Kto szybszy, kto sprytniejszy, Róbcie, to co ja. Przeczytamy w nich o ponad pięćdziesięciu grach i zabawach.

To, co urzeka to cudna oprawa graficzna. Pastelowe, delikatne ilustracje Agaty Raczyńskiej pomagają objaśnić zasady gier i cieszą oko. Plus przepiękne stare czarno-białe zdjęcia na początku każdego rozdziału. Mojej uwadze nie umknęła też czcionka imitująca odręczne pismo.

Ta książka to kopalnia pomysłów dla współczesnych maluchów. Kiedy pada deszcz, a  dzieciaki snują się i nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Albo podczas przyjęcia urodzinowego, kiedy chcemy zorganizować czas najmłodszym. Te gry wcale się nie zestarzały i, jak pisze autorka, "pozwalają dzisiejszym dzieciom ćwiczyć refleks i zręczność, rozwijają wyobraźnię, uczą wchodzenia w role, współdziałania i poczucia sprawiedliwości".

My już bawimy się w "Baloniku nasz malutki", "Kółko graniaste" i "Głuchy telefon". Przed nami jeszcze "Ciuciubabka", "Baba-Jaga patrzy", "Pomidor" i wiele, wiele innych.

Kto zaczyna?

Ene due rabe,
Zjadł Tadeusz żabę,
Żaba Tadeusza,
W brzuchu mu się rusza,
Raz, dwa, trzy,
Wychodź ty!














2 komentarze:

  1. Cudna książka! Na szczęście wiele z tych retro zabaw przetrwało do dziś. W świetlicy szkolnej, gdzie pracowałam, często bawiłyśmy się z dziećmi w "Chodzi lisek", "Gąski, Gąski do domu" czy "Rolnik sam w dolinie". Poza tym dzieci nadal uwielbiają skakać przez skakankę, grać w gumę i kręcić hula-hopem. Pewne zabawy są nieśmiertelne. A książkę koniecznie muszę nabyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to są dokładnie, tak jak piszesz, takie zabawy retro, vintage albo oldschoolowe, jak kto woli. :) a teraz moda na wszystko, co stare, więc może nie przepadną wśród ipadów i innych iphonów. :) i świetne jest to, że do zabawy wystarczy po prostu drugie dziecko, a nie to morze gadżetów. książka konieczna w bibliotece rodzica. :) i oczywiście zamówiłam ją przez nieprzeczytane.pl. nie zamawiam już nigdzie indziej. także dzięki za to polecenie! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger