Matki lubią się powtarzać

Wiadomo, każdy z nas kiedyś był dzieckiem. I każdy z nas na mamine prośby, ponaglenia i groźby reagował podobnie. Najczęściej wywróconymi oczami i sapnięciem.




A potem w  duchu przyrzekał sobie, że jak już dorośnie i sam będzie rodzicem, to na pewno nie takim zrzędzącym ramolem jak jego starzy. Za to cukierki i coca-cola płynąć będą szerokim strumieniem wprost do ust potomstwa. Od rana do nocy.
Tylko że jakoś tak z czasem sami stajemy się swoimi zrzędzącymi rodzicami! :) Taka kolej rzeczy i prawo natury. Dotarło to do mnie ostatnio, kiedy po raz setny w ciągu dnia powiedziałam do Hani: Załóż kapcie, dziecko!

Oho, Ryśka - pomyślałam - stałaś się własną matką! Przecież nie tak miało być! Zamiast coli, lizaków  i wyluzowanego rodzicielstwa - kłótnie o kapcie i ścielenie łóżka! :)

Uśmiechnęłam się pod nosem, a potem stworzyłam ranking tekstów, które powtarzam za moją mamą, babcią i prababcią... :) 

ZAŁÓŻ KAPCIE!/NIE CHODŹ BOSO!
Mój ulubiony! Kwintesencja troskliwego rodzicielstwa! Bo przecież "Ja tych skarpet nie dopiorę" albo "Jutro będziesz miał katar od tego biegania na bosaka!". Ten ubytek w garderobie, który, gdy byłam dzieckiem, nie miał dla mnie najmniejszego znaczenia, u moich dzieci drażni mnie niebywale! Kapcie są od tego, żeby je nosić. I bez dyskusji, proszę! ;)

ZAPNIJ KURTKĘ!
Gdy byłam podlotkiem, zapiętą kurtkę uważałam za totalny obciach. Chodziłam więc rozpięta, wyluzowana i zziębnięta. :) To ten sam przypadek co czapka. Usta sine z zimna, ale nakrycie głowy raczej nie jest cool i psuje fryzurę, heloooł! Ale matka takich szczegółów nie odpuszcza, bo "Ja z tobą po szpitalach jeździć nie będę!". Eeee tam, przecież wiadomo, że będzie. :)

WŁÓŻ KOSZULKĘ W SPODNIE, BO ZMARZNIESZ
Ten drobny szczegół, czyli odpowiednio wciśnięta w spodnie czy spódnicę koszulka to, według matki, gwarancja zdrowia dziecka. Wiatr nie hula po plecach i chore nerki oraz przeziębienie nam nie straszne. Aż chciałoby się zakrzyknąć: Koszulka w spodniach to podstawa zdrowotności! :)

NIE WYCIERAJ NOSA W RĘKAW!
No tak, dziecko! Biegałeś na bosaka, nie wkładałeś koszulki w spodnie i nie zapinałeś kurtki, to teraz proszę! Katar, jak ta lala! Gile malowniczo lecą z nosa, wciąganie ich z powrotem nie wystarcza. Zatem do akcji wkracza nieśmiertelny rękaw, który zawsze jest... na ręce! ;)

NIE WYCIERAJ RĄK W SUKIENKĘ!
Te rączki cudownie lepkie od cukierków czy kleju po prostu proszą się o to, żeby je wytrzeć. W co jak nie w ubranie?! Proste! Przecież to odruch bezwarunkowy. :)

JEDZ ZUPĘ Z CHLEBEM
"Jedz tak, żeby się najeść, bo za chwilę znowu będziesz głodna". Pamiętam to dziwne uczucie, gdy wyprowadziłam się od rodziców i mama nie wyskakiwała mi zza pleców za każdym razem, gdy jadłam wędlinę bez obowiązkowej pajdy chleba. Nawet dziś nieswojo się czuję, gdy jem żółty ser albo pomidora ot tak, bez buły, dla smaku sera i pomidora. Oczywiście nie przeszkadza mi to  w upominaniu własnych dzieci przy obiedzie czy kolacji: Jedz z chlebem! :)

CHODŹ NA OBIAD, BO WYSTYGNIE!
Właśnie biegniesz nad przepaścią i goni cię stado wilków, a matka woła na pulpety! Oesu... Na jakim świecie ona żyje! Przecież są ważniejsze sprawy w życiu człowieka niż ciepły obiad - skończyć rysunek księżniczki, dopasować ostatni puzzel w układance albo setny raz puścić pociąg po torach. Ci starzy naprawdę są z innej galaktyki...

POŚCIEL ŁÓŻKO, PRZECIEŻ TO TRWA PÓŁ MINUTY
Coś, co było dla mnie abstrakcją, gdy byłam dzieckiem, teraz nabrało innego wymiaru! Przecież to naprawdę trwa kilkanaście sekund! No chyba, że układasz zastępy poduch i wygładzasz narzutę niczym Martha Stewart. A jaki od razu porządek w pokoju...

JUŻ NIC NIE JEDZ, ZA CHWILĘ BĘDZIE OBIAD
Ten tekst powinien być włączony do Dekalogu jako jedenaste przykazanie! :) Żołądek przewraca ci się na drugą stronę z głodu, zbliżasz się do lodówki, żeby wrzucić coś na ząb, nagle spod ziemi wyrasta mama, która kategorycznie zabrania ci zaspokoić jedną z podstawowych ludzkich potrzeb! Bo "zaraz będzie obiad". Zaraz, czyli za dwadzieścia minut!

CUKIERKI DOSTANIESZ PO OBIEDZIE
Porządek musi być: najpierw pierwsze (danie), potem drugie, a dopiero na końcu deser! Nie odwrotnie! Przecież wiadomo, że jak się dziecko naje przed obiadem słodyczy, to potem rosołu i schabowego nie zmieści! A matka nie po to przy garach wystaje, żeby potem jedzenie wyrzucać!

A Wy? Jakie znienawidzone teksty powtarzacie po swoich starych?:)

2 komentarze:

  1. "Nie gwiżdż w domu!" Strasznie irytowało to mojego tatę! Teraz słysząc ten tekst w moich ustach, zastanawiam się dlaczego? Natomiast noszenie w dzieciństwie kapci obrzydło mi do tego stopnia, ze moje dzieci do dziś nie mają kupionych kapci:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jeszcze nie graj piłką w domu! a propos domu :) kapci nie noszą Twoje chłopaki, ale na bank nie biegają boso, tylko w skarpetkach ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger