Majorka. Valldemossa - Deià

No, to mamy jesień na całego z jej "dobrodziejstwem", czyli ulewami, wichurami i zimnem. Dlatego myślami wracam do słońca i naszych ostatnich wakacji. Dziś na tapecie: 
Valdemossa - tu kilka zimowych miesięcy spędził Fryderyk Chopin, i Deià, która przyciąga pisarzy, aktorów, artystów... Czyli wycieczka szlakiem sław, odwiedzających Majorkę.


VALDEMOSSA
Chopin przybył na Majorkę w listopadzie 1838 roku. Towarzyszyła mu George Sand i jej dwoje dzieci. Początkowo zachwycony wyspą spędził tu wyjątkowo, jak na majorkańskie warunki, chłodną i deszczową zimę. Niestety, para kochanków nie miała szczęścia do mieszkań. Najpierw wynajęli dwa małe pokoje w Palmie, by następnie przenieść się do Establiments, a finalnie zająć dwie cele opuszczonego klasztoru kartuzów w Valldemossie.
Pech nie opuszczał kompozytora. W trakcie podróży na wyspę zaginął jego fortepian, musiał zatem tworzyć na złej jakości majorkańskim pianinie.
Niesprzyjająca pogoda przyczyniła się także do pogorszenia stanu zdrowia Chopina, traktowanego przez wyspiarzy ze szczególną wrogością w obawie przed jego chorobą zakaźną.
Ze względu na coraz gorszą kondycję kompozytora artyści przyspieszyli swój wyjazd i opuścili Majorkę w lutym 1839 roku.
Dziś dzięki tym XIX-wiecznym "turystom" klasztor La Cartoixa jest drugim najczęściej odwiedzanym miejscem na wyspie (po katedrze w Palmie). Można tu obejrzeć portrety, rękopisy i partytury, a także fortepian Chopina (zaginiony, dotarł trzy tygodnie przed wyjazdem z Majorki).
Na Majorce powstał cykl preludiów, w tym słynne Preludium deszczowe.

Valldemossa, oddalona od Palmy o siedemnaście kilometrów, jest najwyżej położoną miejscowością na Majorce. Zbliżając się do niej, pniemy się coraz wyżej i wyżej krętą i wąską drogą, by naszym oczom ukazał się taki oto wspaniały widok.


Miejscowość jest naprawdę urocza. Pełna klimatycznych wąskich uliczek i domów skąpanych w zieleni. Każdy zaułek powodował u nas westchnienie zachwytu. :) Zapraszam na spacer słonecznej Valldemossie!





















Z Valldemossy niedaleko do miasteczka Deià, dlatego warto połączyć zwiedzanie tych dwóch miejsc. Droga prowadzi wzdłuż wybrzeża, nie muszę chyba dodawać, że widoki zapierają dech w piersiach!? :)



DEIÀ
Oczekiwania mieliśmy duże, bo w przewodniku przeczytaliśmy, że to jedna z najpiękniejszych miejscowości nie tylko Majorki, ale i całej Hiszpanii.
Upodobali ją sobie artyści, jak choćby Michael Douglas, ambasador Balearów. Dla świata została odkryta przez pisarzy w początkach XX wieku. To tu osiadł, zachwycony krajobrazami i mieszkańcami, angielski poeta i prozaik Robert Graves, autor słynnej powieści historycznej "Ja, Klaudiusz". 
Deià, położona w samym sercu Sierra de Tramuntana, na zboczach góry Es Puig zachwyca charakterystycznymi domami z kamienia w miodowym kolorze i widokami na położone w dole morze i gaje oliwne. Spacer stromymi uliczkami to nie lada wyczyn, ale, uwierzcie, wspaniałe krajobrazy są warte tego wysiłku. 
Jednak, w moim prywatnym konkursie to starcie wygrała Valldemossa, ale oceńcie sami. Przed Państwem Deià... i mój mąż w purpurowym kwieciu! :)



















2 komentarze:

  1. Mnie też zdecydowanie urzeka Valdemossa. To miejsce, w którym czas się jakby zatrzymał. Choć przyznaję, że góry otulające Deiá też robią wrażenie. Piękną mieliście podróż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj rzeczywiście było pięknie:) Majorka robi wrażenie, naprawdę polecam! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger