Majorka. Sóller - Port de Sóller

Podczas naszej ostatniej podróży po raz kolejny przekonałam się, jak bardzo jesteśmy niewolnikami swoich, zbieranych gdzieś po drodze, przekonań i uprzedzeń. Najczęściej, niemających nic wspólnego z prawdą.
Tak było w przypadku moim i Majorki, która zakodowała mi się w głowie jako komercyjna, imprezowa, jakaś taka tandetna, właściwie niewarta uwagi.




Nic bardziej mylnego! Wyspa, należąca do archipelagu Balearów, oczarowała mnie zaraz po wylądowaniu. Mimo że był wieczór i końcówka października przywitało nas przyjemne ciepło.
Potem było tylko lepiej, bo Majorka okazała się przepiękna! Pełna uroczych plaż, krajobrazów i wspaniałej obfitej roślinności.
Są tam też, oczywiście, miejsca typowo nastawione na turystów szukających imprezowych przygód (na przykład Magaluf), ale przecież można je ominąć.

Tydzień, który tam spędziliśmy to niestety za krótko, by zobaczyć wszystko, co warte uwagi. Jednak mimo niespiesznego tempa (ach te dłuuugie poranki, trudno było wyjechać z domu przed 11.00) zwiedziliśmy sporo. Ale też z tyłu głowy cały czas mieliśmy myśl, że na pewno tu wrócimy i dokładniej obejrzymy tę cudną wyspę.

Dziś o absolutnie sztandarowej wycieczce, którą musi odbyć każdy, kto odwiedza Majorkę. Macie ochotę na przejażdżkę zabytkowym pociągiem z 1912 roku? No to jazda! :)

Wsiadamy na stacji w Palmie i pokonujemy piękną trasę wiodącą wśród gajów pomarańczowych i oliwnych, a następnie pasma górskiego Sierra Tramuntana.
Pociąg jedzie bardzo powoli, można do woli cieszyć się zmieniającymi się za oknem krajobrazami. Mniej więcej w połowie drogi zatrzymuje się na kilka minut. Wysiadamy i robimy pamiątkowe zdjęcie na tle wspaniałej górskiej panoramy.






Następnie przejeżdżamy przez kolejne tunele (najdłuższy z nich ma trzy kilometry), by dotrzeć do położonego w dolinie między górami i morzem Sóller. Jego sercem jest Plaça Constitució, główny plac miasteczka, otoczony wianuszkiem kawiarni. Warto przysiąść na chwilę i wypić kawę z widokiem na kościół Sant Bartomeu z pięknym rozetowym oknem i modernistyczną fasadą zaprojektowaną przez Joana Rubió, ucznia i współpracownika Gaudiego.






Po chwili wytchnienia jedziemy dalej. Wskakujemy do jedynej na wyspie linii tramwajowej (kursującej od 1913 roku) i kierujemy się do Port de Sóller. Końcowe metry trasy wiodą samym brzegiem morza. :) Wspaniały widok!





My wysiedliśmy na stacji końcowej i pognaliśmy na plażę, by wykorzystać okazję do kąpieli. Jednak z portu odpływają jeszcze statki wycieczkowe do, między innymi, zatoki Sa Calobra. To jedno z tych miejsc, które zostawiliśmy sobie na "następny raz". :)
Plaża w Port de Sóller jest pięknie położona, pośród wzgórz wpadających do morza. Roztacza się z niej również widok na marinę i zacumowane, mieniące się w słońcu łodzie.







Jednak nie można tu zabawić zbyt długo, bo czeka nas jeszcze podróż powrotna. Zatem znowu łapiemy tramwaj do Sóller, a potem pociąg do Palmy. :) 
Ta wycieczka, obfitująca w atrakcje "transportowe", szczególnie spodoba się dzieciom. 





I bardzo prawdopodobne, że zmęczone wrażeniami, zasną. :) Przyjemnie kołysane stukotem kół pociągu... :)



c.d.n.

2 komentarze:

  1. Dzięki za przeżycie (co prawda tylko patrząc na zdjęcia i czytając opis)tak cudownej wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ proszę! :) cieszę się, że Ci się podobało :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger