Kalendarz adwentowy last minute

Pierwszy miałam w wieku kilku lat. Tekturowy z jakąś bożonarodzeniową scenką. Dwadzieścia cztery czekoladki pozamykane w małych okienkach. Jeden łakoć zjadany codziennie przybliżał mnie do świąt i umilał niecierpliwe oczekiwanie.
Kalendarze adwentowe. Dziś bardzo, bardzo popularne. Mają najróżniejsze formy. Pierwszego grudnia pojawią się na pewno w wielu domach ku uciesze najmłodszych. Ja w tym roku postanowiłam zrobić je dla swoich dzieci sama.




Jeśli jeszcze żadnego nie kupiliście ani nie zrobiliście, to może spodobają Wam się te, które zawisną w pokoju Hani i Franka. Bardzo proste do zrobienia i niedrogie. Baza jest taka sama, różni je wykończenie. 

Potrzebujecie:
  • różnej wielkości i różnego kształtu torebek. Ja użyłam takich, które zrobione są z papieru pakowego
  • jutowego sznurka 
  • etykiet - numery od 1 do 24
  • nożyczek
  • kleju
  • dziurkacza
  • wolnego wieczoru :)
To podstawa. Teraz musicie zastanowić się, na czym chcecie powiesić pakunki. Ja zrobiłam dwa kalendarze, bo dzieci mam dwoje i już wyobrażam sobie te wojny, gdyby kalendarz był tylko jeden (Franek już jest za bardzo kumaty i nie ma mowy, żeby pozwolił, by ominęła go taka zabawa). :)
Jednak postanowiłam każdy wykończyć inaczej.

1. W wersji Hankowej pakunki wiszą na wieszaku. Takim zwykłym drucianym, trochę vintagowym  (z pralni). Myślę, że fajnie sprawdzi się też drewniany. Albo piękna rozłożysta gałąź znaleziona na spacerze w lesie, którą można powiesić na ścianie albo przy suficie. 
Potrzebujecie też małych dekoracji, które nadadzą kalendarzowi świątecznego charakteru.

2. W wersji Frankowej torby zawisły na jutowym sznurku (trzy rzędy) umieszczonym w drewnianej ramie.
Zbieranie obrazków, widokówek i wszystkiego, co można oprawić i powiesić na ścianie to taka moja mała mania. :) Uwierzcie, że tę ramę kupiłam sto lat temu na jakiejś przecenie, bo była bez szyby. Przeleżała szmat czasu schowana w szafie i proszę, wyciągnęłam ją i jest jak znalazł. Przypadek? Nie sądzę! :)) Rozejrzyjcie się i sprawdźcie, co macie w domu. Może do głowy przyjdzie Wam jeszcze jakieś inne rozwiązanie.
Do zrobienia drugiej wersji potrzebne też będą klamerki - u mnie drewniane. Niektóre gładkie, inne z motywem świątecznym.


Wykonanie jest bajecznie proste. Najpierw musicie przygotować etykiety. Ja swoje zrobiłam w canvie. To bardzo intuicyjny i łatwy w użyciu program dostępny on-line, który szczerze Wam polecam! Jeśli nie chce Wam się w to bawić, w sieci jest mnóstwo gotowców do ściągnięcia. Albo po prostu napiszcie na torbach cyfry czarnym markerem. Jeśli podobają Wam się moje - służę, mail w zakładce KONTAKT.

Mnie się chciało zrobić etykiety:) Wydrukowałam je w dwóch formatach A3 i A4 (żeby dopasować wielkość etykiet do torebek). Musiałam je jeszcze wyciąć i nakleić na papierowe torby.






Potem najprzyjemniejsza część - wrzucamy do torebek przygotowane drobiazgi, zamykamy je i robimy dziurki, przez które przewlekamy różnej długości jutowe sznurki. Ja dodałam też świąteczne akcenty w postaci małych choinek. Tu można poszaleć i udekorować torebki, jak tylko podpowiada nam fantazja. Chciałam, żeby moje były skromne i stonowane.




Teraz pozostawało już tylko zawiesić przygotowane torebki na wieszaku, który umieściłam na Hanki szafie. I voilà, oto efekt. :)









Panna Hanna zadowolona! :)


W drugiej wersji wieszamy torebki jak pranie na rozciągniętym w ramie sznurku i przypinamy klamerkami. Ramę wieszamy na ścianie albo stawiamy na półce.






To jak? Którą wersję kalendarza wybieracie? :)











4 komentarze:

  1. Piękne te Twoje kalendarze! Bardzo lubię taką prostotę, a szary papier w każdej postaci po prostu uwielbiam! Bardziej podoba mi się ta wersja na wieszaku. Ja w tym roku trochę się zagapiłam. Myślałam, żeby kupić Rozalce gotowy kalendarz z jakimiś gadżecikami, np. akcesoriami dla Barbie albo mini kosmetykami dla dziewczynki. Na Allegro można takie nabyć za przyzwoite pieniądze. Kalendarze z samymi słodyczami jakoś do mnie nie przemawiają. Oczywiście, wolałabym zrobić własny. Ale koniec końców stwierdziłam, że Rózia jeszcze i tak nie rozumie idei kalendarza adwentowego i znając życie, musiałaby otworzyć wszystko od razu. I w tym roku sobie odpuściłam. Za to przez rok do kolejnego adwentu mam zamiar gromadzić różne drobiazgi, które będę mogła wykorzystać jako upominki do kalendarza adwentowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę tę wieszakową wersję :) Hanka już rozumie, że otwieramy tylko jeden pakunek dziennie, ale Franek na pewno zrobi szybką masakrę ;) choć jest szansa, że weźmie przykład z siostry :) u nas cukierki przeplatają się z mini prezencikami. nasz gotowy kupiony kalendarz został w Polsce po zeszłorocznych świętach i miałam wielką frajdę robiąc te kalendarze sama. :) czekamy do czwartku i zaczynamy :) pozdrowienia!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger