Z wizytą u króla

Wiem, wiem, to nasze "rozpakowywanie" trwało dłuższą chwilę i relację z goniądzkiej wyprawy przeciągnęłam do granic możliwości. Jeśli jednak nadal jesteście ciekawi, jak było, to szybko nadrabiam zaległości. No, to jedziemy!:)





Goniądz, w którym stacjonowaliśmy, położony jest w sercu Biebrzańskiego Parku Narodowego. To znakomity punkt wypadowy w prawie wszystkie najciekawsze miejsca w parku.
Między innymi do wioski Budy, w której mieszka w zgodzie z otaczającą Go naturą Krzysztof Kawenczyński, zwany "Królem Biebrzy".
Dwadzieścia pięć lat temu porzucił Warszawę i pracę antykwariusza i zamieszkał w samym środku lasu, na skraju bagien. Prowadzi samotny tryb życia, ale chętnie przyjmuje gości zwabionych Jego legendą.

Jak tam trafić?
Jadąc carską drogą z Osowca trzeba skręcić w prawo i kierować się na Budy, do których prowadzi leśny dukt. Po ok. dziesięciu minutach dotrzemy do osady "Sucha Barć".
My początkowo mieliśmy wątpliwości, czy dobrze trafiliśmy, bo podwórze wydało nam się opuszczone. Nikt nie wyszedł nam na spotkanie, mieliśmy więc chwilę, żeby się rozejrzeć. Na pierwszy rzut oka widać zamiłowanie gospodarza do gromadzenia różnych skarbów. Wóz drabiniasty wypełniony po brzegi butelkami, stare cynowe wiadra i misy, beczki.

Gdy mieliśmy już dać za wygraną, gdzieś z krzaczastej gęstwiny, wyłonił się "Król Biebrzy". Co prawda bez korony, za to w towarzystwie psa. Jak się potem okazało, czworonogów u pana Krzysztofa dostatek, bo jego przychówek liczy dwadzieścia dwie sztuki. W większości porzucone, w "Suchej Barci" znajdują schronienie. Co jakiś czas zjawia się też jakaś dobra dusza gotowa zaadoptować pupila.

Pan Krzysztof, jak na króla przystało, ma oczywiście swoje "pałace". To drewniane chatki wypełniona po brzegi skarbami. Czego tam nie ma! Zdjęcia, rzeźby lokalnych artystów, stare naczynia, instrumenty, książki... Każdy skrawek przestrzeni wypełniony przedmiotami gromadzonymi przez wiele lat.
Zobaczcie sami.




















W trakcie zwiedzania i rozmowy obudził nam się Franek. W czasie, gdy ja ganiałam z dziećmi po lesie, Tomek przepadł na prawie dwie godziny wśród królewskich skarbów i wrócił wyraźnie poruszony zbiorami i historiami opowiedzianymi przez przesympatycznego gospodarza "Suchej Barci". Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie wpadnijcie na audiencję do "Króla Biebrzy." :)


A z Bud bardzo blisko jest do Dworu Dobarz, w którym można spróbować, między innymi, dań kuchni regionalnej - babki ziemniaczanej, kartaczy... Polecamy!



cdn. :)






















4 komentarze:

  1. Jak ja zazdroszczę takim ludziom jak pan Krzysztof... że potrafili się tak całkowicie "wyoutować" z cywilizacji i żyć po swojemu. A co najważniejsze nie czuć się samotnymi. We mnie przywiązanie do artefaktów cywilizacji jest niestety bardzo mocne, choć odkąd mieszkamy na wsi potrafię docenić uroki życia prostego. To miłe, że pan Krzysztof chętnie przyjmuje gości i oprowadza po swoim królestwie. Musimy się tam kiedyś wybrać. Tymczasem czekam na ciąg dalszy opowieści :-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwielbiam takie proste życie, ale o ile brak komórki czy internetu jakoś zniosę (ale też nie na długo), o tyle fajnie jest jednak mieszkać w domu, w którym jest czajnik elektryczny, pralka i c.o. :) a jak widać niektórzy od tego uciekają i żyją, mają się dobrze, są pogodni i szczęśliwi :) bardzo ciekawy człowiek, erudyta, a przy tym naprawdę sympatyczny :) uściski! :)

      Usuń
  2. Włosy Pana Krzysztofa są najbardziej oryginalne i fantastycznie dopasowały się do Biebrzy.Cudowne i nastrojowe miejsce Króla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest! :) Hala, jestem wielką fanką Twoich poetyckich komentarzy! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger