Kajak to jest świat

Miało być trochę inaczej. Od jakiegoś czasu, myśląc o wakacjach, w głowach mieliśmy kilkudniowy spływ Czarną Hańczą, z namiotem i biwakowaniem nad rzeką, w lesie. Pierwszy raz z Hanią i Frankiem.




Sześć lat temu, gdy maluchów nie było jeszcze na świecie, popłynęliśmy tym, prawdopodobnie, najbardziej malowniczym szlakiem wodnym w Polsce. Zaczęliśmy nad Jeziorem Wigry i dopłynęliśmy do Kanału Augustowskiego. Zachwyciliśmy się (może bardziej ja, bo Tomek płynął już kiedyś tą trasą) i postanowiliśmy wrócić.

Niestety w tym roku kłopoty zdrowotne pokrzyżowały nam plany. Kilkudniowy spływ nie wchodził w grę, mimo, że z Goniądza na Mazury blisko. Jednak jako zapaleni kajakarze nie mogliśmy sobie odmówić, króciutkiej choćby, kajakowej wyprawy z dziećmi. A Biebrza jest do tego stworzona - wąska, o spokojnym nurcie, malowniczo meandrująca. Dosyć powiedzieć, że Tomek jako nastolatek tu złapał kajakowego bakcyla.

Wybraliśmy krótką, siedmiokilometrową, trasę z Goniądza do Osowca, którą przepłynęliśmy w ok. dwie godziny.
Dzieciaki nieźle to zniosły, oczywiście był przystanek na siku, zamiany miejsc i podjadanie. Złapał nas również mały deszcz (Franek został nakryty ręcznikiem, Hania schowała się w dziupli z przodu kajaka :) Dzieci dostały po małym wiośle i dzielnie nam pomagały. :)
Nasz kajakowy głód na jakiś czas został zaspokojony, a w przyszłym roku może w końcu dotrzemy nad Czarną Hańczę...























2 komentarze:

  1. Madziu, a nie tęskni Wam się nieraz do czasu sprzed dzieci, kiedy mogliście robić, co Wam przyszło do głowy, a wakacyjny wyjazd nie był tak skomplikowanym logistycznie przedsięwzięciem?... Bo ja ostatnio wspominam ten czas tylko we dwoje i trochę żal, że to se ne wrati. A taką sytuację mamy, że dziadkowie i ciotki daleko, więc nie ma komu sprzedać Rozalki. A nawet jak już pojedziemy do dziadków, to ona i tak chcę być z nami, więc o romantycznym wypadzie gdziekolwiek, choćby do kina, możemy sobie tylko pomarzyć. Ech, takie to rodzicielstwo czasem trudne...

    OdpowiedzUsuń
  2. no jasne, że tęskni, oj tęskni! ale wiesz, wszystko jest do zrobienia, przy drugim dziecku człowiek już mądrzejszy i staram się podrzucać Franka, gdy jest taka okazja. tzn. jak jesteśmy w Polsce, bo w Londynie też jesteśmy sami. ale mój Tomek już od jakiegoś czasu mówi o tym, żebyśmy postarali się o jakąś fajną nianię, byśmy mogli choć raz na jakiś czas wyskoczyć gdzieś sami. dzieciom bez nas naprawdę nie dzieje się żadna krzywda. nam bez nich też, a to ważne, żeby się zresetować. spróbuj Rozalkę przyzwyczajać do rozstań, wiadomo najpierw krótkich, jak jesteście u rodziców, wyjdźcie na króciutki spacer, choćby 10 minut. jak Hania była mniejsza też miałam problem, żeby ją zostawić, ale jakoś stopniowo udało się ją nauczyć, że bez mamy też jest fajnie. teraz biega po wsi sama od rana do wieczora. wiadomo, z dalszymi znajomymi nie za bardzo chce gdzieś iść czy pojechać, ale z rodziną bez problemu. i to jest super! :) zobaczysz, jak odsapniesz :) buzka! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger