Między nami dobrze jest...

Nie mam weny. Nie mam czasu, żeby mieć wenę. Nie mam czasu, żeby mieć wenę i pisać.
No, bo o czym tu pisać?



O tym, że od tygodnia walczymy z ospą u Frania... Mały daje radę, jesteśmy już na finiszu. Ale momenty, gdy nie mogłam go wziąć na ręce, bo krzyczał z bólu łamały mi serce...

O tym, że osobisty mąż poszedł na jednodniowy zabieg do szpitala, minął tydzień, a on ciągle nie może do siebie dojść, a jego niedyspozycja w znaczący sposób wpływa na funkcjonowanie naszego domu, który przemianowałam na szpital, a ja jestem pielęgniarką mimo woli i mam troje dzieci...

O tym, że małżonek mimo niedomagania jednak świetnie pamięta o wszystkich meczach na Euro, a z racji niedyspozycji pracuje w domu, więc mam wrażenie, że w telewizorze mamy jeden kanał z zielonym boiskiem i ludzikami biegającymi po tymże...
(na szczęście swój lwi ryk radości po strzeleniu gola przez ludzika na boisku, ze względu na nieustający ból w okolicach brzucha, zamienił na delikatny chichot, co nawet jest miłe) :)

O tym, ze kupiłam nowy numer "Zwierciadła", ale czytam go na raty po kilka zdań, bo nie ma jak i kiedy usiąść do niego..

O tym, że już za kilka dni wyjeżdżamy do Polski, co powoduje u mnie ataki ekscytacji przeplatające się z atakami paniki, bo jeszcze tyle rzeczy trzeba załatwić zanim ruszymy...

O tym, że Hance zostały trzy dni do końca przedszkola, a od września powita mury szkolne, co też we mnie powoduje ataki paniki, ale połączone z kluchą wzruszenia w gardle...

O tym, że na zmianę pada deszcz i świeci słońce, więc wynoszę i wnoszę pranie do domu po dziesięć razy w ciągu dnia...

O tym, że ostatnio, gdy wracałyśmy z Hanią z przedszkola złapała nas ulewa, ale schowałyśmy się pod wielkim drzewem i było fajnie, bo miałyśmy ze sobą lody...

O tym, że udało się spotkać i świętować urodziny naszej przyjaciółki i było super mimo włączonego telewizora (wiadomo, boisko), a ja miałam szmergla po trzech łykach prosecco...

O tym, że działam jak automat - ścieram kurze, zbieram zabawki, zbijam temperaturę, pakuję zmywarkę, czytam książeczki z F. o trzeciej nad ranem, maluję obrazki, prasuję i ostatkiem sił zafarbowałam trzycentymetrowe już odrosty...

O tym, że, tak między nami, dobrze jest... :)





















10 komentarzy:

  1. Spójrz na to pozytywnie - przynajmniej masz zmywarkę! :) Tulę mocno, głowa do góry. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki, kochana! mam zmywarke i pralke i lekarstwa i mam sie gdzie schowac, jak pada:) ja codziennie rano otwieram oczy i ciesze się (no moze nie tak w pierwszej sekundzie) na nowy dzien:) ten post mial miec pozytywny wydzwiek :) wychodzimy na prosta :) sciskam martus :)

      Usuń
  2. No właśnie Madziu, przynajmnie nasz zmywarkę, męża, dzieci i przyjaciółkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze wiele, wiele wiecej! :) buziaki!

      Usuń
  3. Dzieci macie prześliczne. Ogarnia mnie radość, że już za tydzień będę mogła być z nimi (i z Wami). Załatwiaj więc to co trzeba i w drogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my tez juz sie nie mozemy doczekac :) jeszcze tylko kilka dni! suuuuper :)

      Usuń
  4. Bo takie jest właśnie życie. Czasem słońce, czasem deszcz... W tej najzwyczajniejszej codzienności, w trudach, zmęczeniu, w zabieganiu też jest szczęście. Jeśli wszystko, co robimy, jest podyktowane miłością. A u Ciebie jest, prawda? Nie mam co do tego wątpliwości. Mój mąż na szczęście nie jest fanem futbolu, więc Euro nie oglądamy :-) Ostatnio po szalejącej na Mazowszu wichurze trzy dni (piątek, sobota i niedziela) byliśmy bez prądu i wody, bo hydrofor potrzebuje prądu. I to był naprawdę fajny wspólny czas. Bez telewizji, komputera, telefonów (trzeba było oszczędzać baterie). Cieszyliśmy się z bycia razem. Udanego pobytu w Polsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki kochana! :) marze o takiej przerwie bez pradu :) zdarzaly nam sie takie wieczory, gdy jeszcze mieszkalam w polsce, siedzelismy wtedy przy swieczkach i bylo super :) ten twoj maz, to jakis wyjatkowy egzemplarz, gdzie ty go znalazlas?:) sciskam mocno i do uslyszenia: :)

      Usuń
  5. Mój mąż ma jeszcze wiele nietypowych walorów ;-) A Euro trochę bojkotuje z pobudek idealistycznych, prócz tego, że nie jest fanem piłki nożnej. Bo wszyscy tylko Euro, Euro, impreza pochłania niewyobrażalne pieniądze, kibice wydają nie mniej na debilne gadżety, a media nawet nie napomkną, że Afryka zmaga się z katastrofalną suszą, z powodu której umierają setki ludzi. A przecież taką imprezę jak Euro można by wykorzystać, żeby zachęcić Europejczyków do solidarności z Afryką, do wpłacenia paru złotych choćby na konto Unicef, co mój mąż-idealista oczywiście uczynił. I tak to się u nas sprawy mają :-) Wolimy pooglądać zawody konne w skokach przez przeszkody albo kolarstwo :-) Byłam dziś pierwszy raz w warszawskim Tigerze. Super sklep! Nie wiedziałam, za co się złapać ;-) Uściski serdeczne i pozdrowienia dla całej Waszej rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mysle, ze to wspaniale, ze sa tacy ludzie jak Twoj maz, bo dzieki temu ten nasz swiat sie jeszcze kreci. ja tigera tez odwiedzialm niedawno, bo hania wymyslila sobie piknik pozegnalny dla dzieci z naszej dzielni i tam zaopatrzylam sie we wszytskie jednorazowe naczynia i slomki, i dekoracje :) i tez mialam problem z podjeciem decyzji:) buziaki dla Was! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger