Zieloność widzę, zieloność!

Uwielbiam ten moment, kiedy szare miasto robi się z dnia na dzień wściekle kolorowe.
Uwielbiam ten moment, gdy ludzie, czekający niemal jak konie w boksach na odpowiedni sygnał, ruszają tłumnie do parków, obsiadają ławki, trawniki, zaludniają każdy skrawek zieleni. 
Całe rodziny robią pikniki, lud pracujący w porze lunchu zabiera swoje kanapki i pałaszuje je w upragnionych wiosennych okolicznościach przyrody, a place zabaw pełne są rozkrzyczanych dzieci! :)




Wiosna w mieście, wbrew pozorom, też może być piękna. Szczególnie w Londynie, który obfituje w parki i skwery. Celowo piszę o niej dopiero teraz, bo do tej pory pogoda przemycała nam jakąś przysłowiową jaskółkę, która niestety nie czyniła wiosny na dłużej. 
Początek maja, a u nas deszcze niespokojne i niskie temperatury.

Ale jest! Pojawiła się baaardzo spóźniona, ale tym bardziej wyczekiwana! Kwitną krzewy, drzewa owocowe, ta pora roku jest w Londynie wyjątkowo urokliwa. Zieleń liści jeszcze świeża i jaskrawa, płatki kwiatów spadające z drzew sypią nam się pod stopy. Zainaugurowałam nawet sezon i wypiłam kawę na skąpanym w słońcu tarasie. Yeah! :)

Anglikom, zwykle nie rozpieszczanym przez pogodę, naprawdę nie potrzeba dużo do szczęścia. 
Temperatura trochę powyżej piętnastu stopni i słońce to wystarczające powody, żeby odsłaniać jak najwięcej ciała.
Nasze okno w kuchni wychodzi na osiedlową uliczkę, którą zwykle maszerują ludzie pędzący na autobus albo do sklepów. I nasz sąsiad, który według nas zwiastuje zmianę pory roku. Jeśli po raz pierwszy po zimie pojawia się w JAPONKACH to znak, że wiosna przyszła! :) I odwrotnie, gdy nastaje jesienna słota, a on po kilku miesiącach "japonkowania" przywdziewa pełne buty wiadomym jest, że teraz to już będzie zimno. :)
I co? I dziś dojrzałam na jego stopach klapeczki! :D
Póki co cieszymy się słońcem, temperaturami powyżej dwudziestu stopni, łapiemy witaminę D i dużo czasu spędzamy na powietrzu. Mając nadzieję, że pogoda będzie nas już tylko rozpieszczać.




















4 komentarze:

  1. Madziu, jestem zachwycona Twoim opisem otoczenia i zachowania Londyńczyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem zachwycona tym, ze ty jestes zachwycona, haleczko! :)

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam ten moment! I ten obłędny zapach zielonej obfitości. I lubię, jak jest tak naturalnie, bujnie. Choć przez chwilę. A nie że trawa od razu wykoszona równiutko jak od linijki. W Polsce jest szaleństwo z tym koszeniem. Kwiecień nas zbytnio nie rozpieszczał pogodą. Więcej było dni zimnych niż ciepłych. Początek maja deszczowo-burzowy. Tak że ja sezonu japonkowego jeszcze nie zaczęłam. Ale mam nadzieję, że już za chwileczkę, już za momencik... Pozdrawiam całą Waszą Ryśkową rodzinkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten kontrast po zimie powala! :) jest cudnie i aż żyć się chce:) uściski! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger