Warkocz

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce ubieranie Hanki było, nomen omen, dziecinnie proste.
Ja, jako nadworna stylistka mojego dziecka, kupowałam jej spodnie, sukienki, bluzki i inne czapki, a ona bez szemrania je nosiła. Z danej mi władzy korzystałam bez ograniczeń, co jakiś czas łaskawie pozwalając mężowi na dorzucenie do garderoby naszego dziecka swoich trzech groszy (jeśli miał akurat na to ochotę).
Niestety, te czasy bezpowrotnie minęły.


Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Hanka urosła i, z akceptującego i poddającego się wszystkim moim pomysłom niemowlaka i malucha, stała się świadomą siebie i swoich upodobań dziewczynką.
Jeszcze czasem uda mi się ją przekonać do moich matczynych pomysłów, ale ostatnio wspólne kupowanie ubrań i komponowanie stroju to już jednak festiwal spełniania Hankowych życzeń. 
I o ile na zestawienia, na widok których aż krzyczy moje poczucie estetyki, przymykam oko (czy to w końcu jest najważniejsze, że bluzka i spodnie są skoordynowane kolorystycznie), o tyle jej pomysły pod względem praktycznym czasem wpędzają mnie w furię (sandały w deszczową pogodę, gruby sweter przy dwudziestu stopniach na zewnątrz). No, może w furię wpędza mnie bardziej fakt, że obstaje przy tym uparcie i zaciekle, z wieeelkim trudem dając się jednak przekonać.
Oczywiście, niesprawiedliwa byłabym, gdybym nie dodała, że te jej samodzielne stylizacje, to czasem powód do niezłego ubawu:
Dwa długie rękawy, zielona tiulowa sukienka, pod nią krótkie czerwono-żółte spodenki. Odwracam się tyłem, żeby nie urazić jej uczuć i bezgłośnie płaczę ze śmiechu - to fragment posta "Rollercoaster uczuć" - całość tutaj.

A ostatnio w sklepie H&M Hania dopadła stojak ze spinkami i innymi dodatkami i z namaszczeniem zaczęła oglądać warkocz ze sztucznego włosia we wszystkich kolorach tęczy. Koński ogon my little pony.
K O S Z M A R N Y.
Co gorsza, za chwilę zapytała, kiedy jej taki kupię, bo ona by chciała taki mieć. Rzeczywiście, już od jakiegoś czasu przy okazji zakupów za każdym razem z entuzjazmem ogląda te koszmarki i czule je dotyka. :) No, zauważyłam to przecież! Hanula potajemnie marzy o warkoczu, bo przecież taką fryzurę nosi jej ukochana Elza z "Krainy lodu". A że jej włos, póki co, za krótki na wybujałe sploty, to znalazła rozwiązanie w postaci sztucznego warkocza. :) A co! Nikt jej nie będzie powstrzymywał od spełnianiania marzeń! No może tylko jej matka, która ma zapędy do nadmiernej kontroli, bo...
W tym H&M wszystko zaczęło we mnie krzyczeć i już, już miałam wyciągnąć z rękawa argumenty, że przecież jej włosy ładniejsze, zachęcać do kupna czegokolwiek innego byle nie tego, ale w łeb walnęło mnie zdanie, które przeczytałam ostatnio:

Oczekując narodzin dziecka, przyszli rodzice wyobrażają sobie, jakimi będą rodzicami. W wyobrażeniach są: nieoceniający, wspierający, wyrozumiali, pełni akceptacji, cierpliwi. W wyobrażeniach nie są: nadmiernie wymagający, autorytarni, skłonni porównywać swoje dziecko do innych dzieci.

Jasne, że sama będac w ciaży zastanawiałam się, jaką będę mamą. I oczywiście w swojej głowie byłam wzorem rodzicielskich cnót. Życie zweryfikowało te moje fantazje, co nie zmienia faktu, że codziennie staram się być chociaż trochę podobna do tej perfekcyjnej matki z moich wyobrażeń. Szczególnie takiej, która daje swojemu dziecku prawo do samodzielnych decyzji, a potem je szanuje i nie ocenia ich, bo najważniejsze jest dla niej jego (dziecka) szczęście.
A ja mam taki problem z jednym kolorowym warkoczem!
Niezły kubeł zimnej wody wylany na matczyną głowę! 

Warkocz został zakupiony i zaraz po powrocie do domu zainstalowany na głowie. :) I wiecie co? Nie pamiętam, kiedy Hanka była taka dumna i szczęśliwa. Następnego dnia poszła w nim do przedszkola i zrobiła furorę.  Co sprawiło, że była jeszcze bardziej dumna i szczęśliwa. A ja razem z nią! :) Dzięki ci tęczowy warkoczyku za niezapomnianą lekcję matczynej pokory! :)

A Ty? Czy pozwalasz swojemu dziecku nosić "tęczowy warkocz"? :)


4 komentarze:

  1. Uff... A już myślałam, że moja "jemiołka" odbiega od normy. Od niedawna jej dziwactwa ubraniowe totalnie mnie osłabiają. Upodobała sobie takie dwie suknie balowe, otrzymane w spadku po córce znajomych. Suknie są w stylu retro z syntetycznego jakby szyfonu na podszewce. Długi rękaw, koronki, falbanki itp. Jedna bladoróżowa, druga bladoniebieska. Oczywiście, wytrzymałość sukni nie została obliczona na codzienną intensywną eksploatację. Aktualnie dół sukni stanowi tylko podszewka. Wierzchnia warstwa uległa oberwaniu, a gdzie jeszcze się trzymała, obcięłam nożyczkami. Górna część jakoś się jeszcze trzyma, choć czasy świetności też ma za sobą. I nie ma w ogóle takiej opcji, żeby sukienki nie założyć. Zakładamy bluzkę, legginsy i na to suknię. Jakiekolwiek próby negocjacji wywołują atak nerwowy. Na szczęście na dwór wychodzi bez niej. Teraz kiedy zrobiło się cieplej taka syntetyczna sukienka to obłęd. A ona jeszcze pod spód długi rękaw musi mieć założony, bo krótki nie może być. Tak więc, Moja Droga, każdy ma swój "warkocz". I choć wewnętrznie szlag mnie czasem trafia, bo w szafie tyle ładnych rzeczy, które za chwile będą za małe, to biorę głęboki oddech i mówię sobie, że są rzeczy, o które nie warto kruszyć kopii. Lubi tę sukienkę, to niech ją nosi. Jeszcze sto razy zmienią jej się preferencje ubraniowe. Zawsze może być gorzej. Ale i lepiej ;-) Na Allegro widziałam zestaw z prawdziwym, białym warkoczem Elzy. Był jeszcze diadem i chyba różdżka. Nawet nie wyglądało to tak źle ;-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha, u nas suknie balowe też są na topie:) nigdy nie wiem, kiedy hanka zażyczy sobie być królową ;)muszę obczaić ten warkocz, hanka byłaby przeszczęśliwa :) ostanio, gdy zaplatałam swoje włosy, popatrzyła na nie tęsknie i zapytała, czy gdy ona będzie miała długie włosy, to też zrobię jej taki warkocz... także sztuczne włosy u nas w cenie :D uściski! :)

      Usuń
  2. http://allegro.pl/kraina-lodu-elsa-frozen-warkocz-diadem-korona-i6027561903.html

    http://allegro.pl/warkocze-diadem-berlo-kraina-lodu-anna-24h-i5894359907.html

    W Anglii pewnie też można takie dostać. A Hanulce włoski ścinałaś czy po prostu tak jej opornie rosną? Moja Rózia ma 3 lata i włosy do pasa. Bardzo szybko jej urosły. Na razie nie ścinam. Lubię ją w warkoczykach. To takie dziewczęce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba bedzie spozniony prezent od babci na dzien dziecka :)
      hanka ma takie mizerne włosy od zawsze, jak tak porownuje ja z innymi dziewczynkami w podobnym wieku np. na placu zabaw to jestem zdziwiona. one faktycznie maja jakies dlugasne kity i warkocze, a ona takie piorka krociutkie. w zeszlym roku troche musialysmy podciac, bo opitolila sobie grzywke i z tylu na srodoku ciachnela, taka awangarda na glowie :D ale miala w sumie niewiele dluzsze. takze taka jej urod chyba, poki co :) ja tez uwazam ze fajnie jak dziewczynki maja dluzsze wloski, takze nie scinaj :) :*

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger