Warkocz

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce ubieranie Hanki było, nomen omen, dziecinnie proste.
Ja, jako nadworna stylistka mojego dziecka, kupowałam jej spodnie, sukienki, bluzki i inne czapki, a ona bez szemrania je nosiła. Z danej mi władzy korzystałam bez ograniczeń, co jakiś czas łaskawie pozwalając mężowi na dorzucenie do garderoby naszego dziecka swoich trzech groszy (jeśli miał akurat na to ochotę).
Niestety, te czasy bezpowrotnie minęły.

Dzień Mamy!

Dzień Mamy!

Od czterech lat maj kojarzy mi się nie tylko z moimi urodzinami, które wypadają właśnie w tym miesiącu, ale przede wszystkim z Dniem Matki i urodzinami Hani, bo od tego momentu mogę mówić o sobie "mama".


Wychodzą

W piątek wieczorem proszę męża, żeby zabrał ICH jutro na trochę. Do parku albo sali zabaw. Gdziekolwiek. Muszę pobyć sama. Może nadrobić jakieś domowe zaległości, czyli poprasować tę stertę prania, którą upycham już nogą, żeby zamknęły się drzwi od schowka. Może po prostu poleżeć na kanapie, zjeść paczkę czipsów i pogapić się na "Przyjaciół".

Zieloność widzę, zieloność!

Zieloność widzę, zieloność!

Uwielbiam ten moment, kiedy szare miasto robi się z dnia na dzień wściekle kolorowe.
Uwielbiam ten moment, gdy ludzie, czekający niemal jak konie w boksach na odpowiedni sygnał, ruszają tłumnie do parków, obsiadają ławki, trawniki, zaludniają każdy skrawek zieleni. 
Całe rodziny robią pikniki, lud pracujący w porze lunchu zabiera swoje kanapki i pałaszuje je w upragnionych wiosennych okolicznościach przyrody, a place zabaw pełne są rozkrzyczanych dzieci! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger