Hatchlands Park

Gdy zostajesz rodzicem, twoja optyka zmienia się o 180 stopni. Zamiast ustronnego stolika w restauracji, przy którym możesz szeptać ukochanemu do ucha czułe słówka i zalotnie patrzeć mu w oczy - rodzinna knajpa z dużym stołem, gdzie znajdzie się miejsce na wózek i wysoki fotelik dla malucha. Koniecznie z menu dla dzieci plus zestaw kredek i malowanek wręczony przez wyrozumiałego kelnera.



Zamiast basenu, w którym możesz przed robotą robić kolejne długości albo po długim dniu beztrosko moczyć się w bąbelkach jacuzzi - brodzik z ciepłą wodą (to akurat fajne), zjeżdżalnie, fontanny, kółka, pływaczki i chlapanie na zawołanie.
Zamiast parku wreszcie, gdzie pod osłoną nocy obściskujesz się na ławce ze swoim chłopakiem albo pijesz ze znajomymi wino, ukrywając się przed strażą miejską - park, owszem, ale z placem zabaw i hektarami murawy do biegania, kopania piłki i przewracania się.

Nie inaczej jest u nas. Planując wspólny czas, zawsze zastanawiam się, czy w miejscu, do którego się wybieramy będą atrakcje dla dzieci. Pamiętam, że kiedy dwa lata temu zwiedzaliśmy razem z Hanią Barcelonę to oprócz oglądania sztandarowych zabytków tego cudownego miasta nasz szlak wiódł od jednego placu zabaw do drugiego. No i fajnie. :) Przyznacie, że to zupełnie inna perspektywa.

Anglia pod względem atrakcji dla dzieci jest fantastyczna. Ja szczególnie lubię parki. To idealne miejsce dla dzieciaków i rodziców. Nigdzie nie znajdziecie tu tabliczki z napisem "Proszę nie deptać trawnika!". Dzieci są tu wszędzie mile widziane, ale to chyba teraz wiodąca tendencja.

Minioną niedzielę spędziliśmy poza Londynem, w parku Hatchlands.
Wyobraźcie sobie przepiękny dom z XVIII wieku i skaczące na jego tle na wielkich kolorowych piłkach gromady dzieci! To jak marzenie senne. Albo scena z filmu science fiction! :) Naprawdę niezapomniany widok. :)
Co jeszcze? To ostatni moment, żeby podziwiać wprost niezliczone ilości kwitnących teraz żonkili i dzwonków. Oprócz tego domki na drzewie dla dzieci, kilometry tras spacerowych i specjalnie przygotowane miejsca piknikowe.
Aaaa i jeszcze pasące się krowy! Prawdziwe, żywe, można podziwiać, zachwycać się, lepiej nie dotykać! :)
W domu, o którym wspominałam na początku znajduje się kolekcja obrazów i instrumentów. Można też zwiedzać pokoje położone na parterze.
Pogoda był tak piękna, że cały dzień spędziliśmy na zewnątrz. Mamy dzięki temu pretekst, żeby jeszcze tu wrócić. :) I wrócimy na pewno, bo Hanka już dziś pytała mnie, kiedy znowu pojedziemy do parku poskakać na piłce. :)



































1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger