Zwolnij!

Już tak mam. 
Tak mam, że z wszystkich ludzi na świecie jakąś sympatię na dzień dobry czuję do tych energicznych, rzutkich i szybkich. Nie umniejszając tym spokojnym i opanowanym.
Już tak mam, że mając z jednej strony tych flegmatycznych, może trochę rozlazłych, a z drugiej tych z nadmiarem energii, lepiej się czuję z tymi żywotnymi, co to nie usiedzą na jednym miejscu.
Na dzień dobry. Potem różnie bywa.






Mój syn jest z tych szybkich.

Wspina się na kanapę, na mnie, wózek, swoje krzesło.
Rozsypuje brokat, klocki, gazety, puzzle. Najlepiej jednocześnie i na jedną stertę. Trzeba to jeszcze podeptać, wywrócić się i przydzwonić głową o podłogę. Wtedy jest idealnie.
Rozlewa klej, mleko z kubka, wodę z pralki.
Biega dookoła stołu, za siostrą, po kanapie (w dół).
Rzuca. Wszystkim. Pierwszy odruch to złapać i pierdyknąć. O wszystko.
Liże moje kapcie od spodu, mnie, podłogę.
Rozsmarowuje sudocrem (na swojej głowie), masło po podłodze, mus owocowy na szafkach kuchennych.
Wchodzi do piekarnika, zmywarki, umywalki.
Wisi głową w dół... nieustannie.

Bardzo jest... energiczny.
Bardzo.
Dla mnie za bardzo.
Ja przy nim jestem ta rozlazła klucha.
Nie ogarniam, nie doganiam, nie nadążam.
Zwolnij, synu! Zwooolnij!











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger