Postanawiam: będę egoistką!

Postanawiam: będę egoistką!

Zbliża się nieubłaganie. Nadchodzi wielkimi krokami! Już wita się z gąską! Nowy Rok! Ten symboliczny moment - żegnania starego i witania nowego - skłania wielu z nas po pierwsze do podsumowań, pod drugie do robienia planów i składania przyrzeczeń.


Londyn na święta

Londyn na święta

Gdzieś w internetach natknęłam się na ranking miejsc, które trzeba odwiedzić w trakcie Bożego Narodzenia. Przeczytałam, że jednym z nich, oczywiście obok Laponii, jest Londyn i jego słynna Oxford Street. 


Cudzymi słowy

Cudzymi słowy

Jestem mamą. I ostatnio właściwie nie ma dnia, żebym nie zastanawiała się, na jakim świecie będą żyły moje, nasze dzieci. Szczerze mówiąc, to myślę o tym z wielkim niepokojem, tak jak z niepokojem obserwuję to, co dzieje się w Polsce, Europie, na świecie. Martwi mnie nasz niszczycielski stosunek do natury, nasz pogardliwy stosunek do osób starszych, chorych, niepełnosprawnych, dzieci, zwierząt. Martwi znieczulica na krzywdę innych i ta straszna żądza pieniądza...



Miłość? A co to?

Miłość? A co to?

Najpierw są maślane oczy, przyspieszone bicie serca, drżenie rąk i nieprzespane noce. Nie jesteś w stanie skupić się na niczym, bo w głowie szaleją obsesyjne myśli na temat obiektu westchnień. Gdyby to było możliwe, stalibyście się parą syjamską, byle tylko nie przegapić żadnego momentu z życia miłości swojej, być z nią i nią oddychać. Cały świat dookoła przestaje istnieć, a ty odmieniasz imię ukochanego przez wszystkie przypadki i zadręczasz otoczenie opowieściami o NIM.


Majorka. Plaże.

Majorka. Plaże.

Żeby było jasne - nasze polskie plaże uważam za jedne z najpiękniejszych na świecie. Jednak sami przyznacie, że miłą odmianą jest kąpiel w krystalicznie czystej lazurowej wodzie, mającej trochę więcej niż 17 stopni? Dziś, na przekór choinkom, śniegowi i chyba już przedświątecznej gorączce, zabieram Was na plaże Majorki! :)


Kalendarz adwentowy last minute

Kalendarz adwentowy last minute

Pierwszy miałam w wieku kilku lat. Tekturowy z jakąś bożonarodzeniową scenką. Dwadzieścia cztery czekoladki pozamykane w małych okienkach. Jeden łakoć zjadany codziennie przybliżał mnie do świąt i umilał niecierpliwe oczekiwanie.
Kalendarze adwentowe. Dziś bardzo, bardzo popularne. Mają najróżniejsze formy. Pierwszego grudnia pojawią się na pewno w wielu domach ku uciesze najmłodszych. Ja w tym roku postanowiłam zrobić je dla swoich dzieci sama.


Majorka. Valldemossa - Deià

Majorka. Valldemossa - Deià

No, to mamy jesień na całego z jej "dobrodziejstwem", czyli ulewami, wichurami i zimnem. Dlatego myślami wracam do słońca i naszych ostatnich wakacji. Dziś na tapecie: 
Valdemossa - tu kilka zimowych miesięcy spędził Fryderyk Chopin, i Deià, która przyciąga pisarzy, aktorów, artystów... Czyli wycieczka szlakiem sław, odwiedzających Majorkę.


Easy like Sunday morning

Easy like Sunday morning

Czytałam wczoraj artykuł o Malezji. Pogoda jest tam cały rok taka sama - wilgotne 30 stopni i ciepłe deszcze, których się nie zauważa.
Wiem, że w naszym umiarkowanym klimacie często narzekamy (sama to robię:), że pogoda nie taka, że zima trwa pół roku, że słońca jak na lekarstwo. I najlepiej, żeby lato trwało właśnie cały rok, jak w Malezji. Ale wyobrażacie sobie świat bez pięknych kolorowych jesiennych widoków? Ja nie.


Majorka. Sóller - Port de Sóller

Majorka. Sóller - Port de Sóller

Podczas naszej ostatniej podróży po raz kolejny przekonałam się, jak bardzo jesteśmy niewolnikami swoich, zbieranych gdzieś po drodze, przekonań i uprzedzeń. Najczęściej, niemających nic wspólnego z prawdą.
Tak było w przypadku moim i Majorki, która zakodowała mi się w głowie jako komercyjna, imprezowa, jakaś taka tandetna, właściwie niewarta uwagi.



Dzieciaki, błagam, dewastujcie!

Dzieciaki, błagam, dewastujcie!

Na podwórku pod jabłonią miałyśmy "domek". Robiłam "ciasto" z piasku i ze zwędzonego komuś jajka. Była też zupa z wody i mąki kukurydzianej, też zwiniętej z maminej kuchni. Potem był domek w krzakach bzu, a jeszcze później wypasiona willa z pelet z kilkoma pokojami.



Hania. Pięć lat minęło!

Hania. Pięć lat minęło!

Nie wiem, czy to ta jesień, która przyszła znienacka, czy fakt, że Hania poszła do szkoły. Czy może Jej piąte już urodziny. A może to wszystko razem nastraja mnie melancholijnie. I mimo że codzienna krzątanina nie sprzyja zatrzymaniu i refleksjom, to czuję podskórnie, że właśnie definitywnie zamykamy jakiś etap.



Odds Farm Park

Odds Farm Park

To miejsce pokochają i mali, i duzi. Mali za to, że dnia im nie starczy, by wykorzystać wszystkie możliwości do zabawy. Duzi, bo małych pochłonie ta zabawa tak bardzo, że zapomną o całym świecie, z rodzicami włącznie. I z konieczności, ci duzi, będą musieli spędzić dzień, wylegując się na leżaku. :) Albo dołączą do zabawy i sami poczują się jak dzieci! :)


Witaj szkoło! Znowu...

Witaj szkoło! Znowu...

Na hasło - WRZESIEŃ - reaguję alergicznie, odkąd po raz pierwszy poszłam do szkoły. Wiadomo, koniec laby, lekcje, obowiązki... I choć uczennicą byłam raczej piątkową (poza matmą i innymi przedmiotami ścisłymi), to lat edukacji nie wspominam jakoś szczególnie przyjemnie.
A teraz znowu pora wrócić do szkoły. Tym razem z Hanią.


Lato 2016 w kadrach

Lato 2016 w kadrach

Piszę te słowa i zerkam na nasz londyński ogródek. Kanikuła na wsi dobiegła końca. Przed nami ważne dni, Hanka za chwilę po raz pierwszy pójdzie do szkoły i na dobre powrócimy do obowiązków. Jednak jeszcze trochę żyję minionymi letnimi miesiącami i dzielę się z Wami fotkami z naszych wakacji. Enjoy! :)


Idźcie w las!

Idźcie w las!

Mówią, że najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. I jeszcze, że ponoć mieszkanie w pobliżu drzew czyni ludzi bardziej szczęśliwymi. Piszę "ponoć", ale właściwie jestem tego pewna. Jeśli dodać jedno do drugiego, to mamy receptę na szczęście na wyciągnięcie ręki.


Ryśka Domowa ma rok!

Ryśka Domowa ma rok!

Dla mnie to wielki powód do radości i dumy! Gdy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem, nie byłam pewna, jak to się rozwinie, czy skończy się na pięciu wpisach, czy zapału wystarczy mi na dłużej. :)



Kajak to jest świat

Kajak to jest świat

Miało być trochę inaczej. Od jakiegoś czasu, myśląc o wakacjach, w głowach mieliśmy kilkudniowy spływ Czarną Hańczą, z namiotem i biwakowaniem nad rzeką, w lesie. Pierwszy raz z Hanią i Frankiem.



Z wizytą u króla

Z wizytą u króla

Wiem, wiem, to nasze "rozpakowywanie" trwało dłuższą chwilę i relację z goniądzkiej wyprawy przeciągnęłam do granic możliwości. Jeśli jednak nadal jesteście ciekawi, jak było, to szybko nadrabiam zaległości. No, to jedziemy!:)




Pierś? Naturalnie!

Pierś? Naturalnie!

Karmię Franka piersią ponad dwadzieścia jeden miesięcy. To stosunkowo długo. W tym czasie zaczął chodzić i nauczył się pierwszych słów. Kilka razy, wspólnie z nami, leciał samolotem, zaliczył nie jedno spotkanie w gronie naszych znajomych, bywał na basenie, pływał łódką, jadł w restauracji. Wszystko to w towarzystwie mojego "cyca". Karmiłam go w naprawdę wielu nieoczywistych miejscach, choćby jadąc kolejką linową nad Tamizą, a ostatnio płynąc po Biebrzy w kajaku. Karmiłam go miejscach publicznych w Anglii, Polsce, Francji, Grecji i na Malcie.


Nad Biebrzą

Nad Biebrzą

Trochę nas tu nie było, ale odbywaliśmy podróż sentymentalną do Goniądza. To legendarna kraina dzieciństwa mojego męża. Jako maluch, a potem nastolatek spędzał tu prawie każde wakacje. O tym miasteczku położonym na Podlasiu opowiada mi odkąd się znamy. To z tych letnich wojaży wzięła się jego miłość do kajaków i kukurydzy. Na gorąco wrzucam trochę zdjęć, więcej napiszę, jak już się rozpakujemy. :)


Dzieci z Bullerbyn

Dzieci z Bullerbyn

Nazywam się Lisa. Jestem dziewczynką, to chyba od razu widać z imienia. Mam siedem lat i wkrótce skończę osiem. Czasem mama mówi:
- Jesteś dużą córeczką mamy, możesz więc chyba dzisiaj wytrzeć naczynia...
Czasem zaś Lasse i Bosse mówią:
- Takie brzdące nie mogą się z nami bawić w Indian. Jesteś za mała!

Obudzona z najgłębszego snu i zapytana skąd pochodzi ten cytat, odpowiem bez zastanowienia: przecież to "Dzieci z Bullerbyn"!


W kuchni z dzieckiem i przepis na kruche paluchy

W kuchni z dzieckiem i przepis na kruche paluchy

Myśląc o tym poście, próbowałam sobie przypomnieć wspólne gotowanie z mamą, gdy byłam dzieckiem. Jedyne co mi przyszło do głowy to pieczenie kruchych ciastek na Boże Narodzenie. Zagniatanie, wałkowanie, wykrawanie foremką, a potem maczanie wierzchniej strony surowych ciastek w białku i cukrze, i odkładanie ich na blachę. I znów zbieranie skrawków,  zagniatanie i wałkowanie. Uwielbiałam to. Zresztą do dziś nie mogę wyobrazić sobie świąt bez tych właśnie ciastek i sama robię je z Hanią.


Stary Młyn

Stary Młyn

W minioną sobotę świętowaliśmy sześćdziesiąte urodziny naszej Wandeczki. Taka okazja wymaga specjalnej oprawy. Dlatego "Sto lat" odśpiewaliśmy Jej w przepięknym Starym Młynie.


Wiocha moja kochana

Wiocha moja kochana

Odkąd na świecie jest Hania, wakacyjne miesiące spędzamy w mojej rodzinnej wsi. Dla jednych luksusem jest pięciogwiazdkowy hotel albo superfura, a dla mnie fakt, że od lasu czy pól dzieli nas jakieś sto metrów, na krzakach wiszą porzeczki i maliny, a poranną herbatę piję na tarasie z widokiem na maminy ogródek.


Malta

Malta

To była najbardziej pechowa ze wszystkich naszych dotychczasowych podróży!
Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, wróciliśmy cali i zdrowi, ale na Maltę nie planujemy wracać. :)



Warkocz

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce ubieranie Hanki było, nomen omen, dziecinnie proste.
Ja, jako nadworna stylistka mojego dziecka, kupowałam jej spodnie, sukienki, bluzki i inne czapki, a ona bez szemrania je nosiła. Z danej mi władzy korzystałam bez ograniczeń, co jakiś czas łaskawie pozwalając mężowi na dorzucenie do garderoby naszego dziecka swoich trzech groszy (jeśli miał akurat na to ochotę).
Niestety, te czasy bezpowrotnie minęły.

Dzień Mamy!

Dzień Mamy!

Od czterech lat maj kojarzy mi się nie tylko z moimi urodzinami, które wypadają właśnie w tym miesiącu, ale przede wszystkim z Dniem Matki i urodzinami Hani, bo od tego momentu mogę mówić o sobie "mama".


Wychodzą

W piątek wieczorem proszę męża, żeby zabrał ICH jutro na trochę. Do parku albo sali zabaw. Gdziekolwiek. Muszę pobyć sama. Może nadrobić jakieś domowe zaległości, czyli poprasować tę stertę prania, którą upycham już nogą, żeby zamknęły się drzwi od schowka. Może po prostu poleżeć na kanapie, zjeść paczkę czipsów i pogapić się na "Przyjaciół".

Zieloność widzę, zieloność!

Zieloność widzę, zieloność!

Uwielbiam ten moment, kiedy szare miasto robi się z dnia na dzień wściekle kolorowe.
Uwielbiam ten moment, gdy ludzie, czekający niemal jak konie w boksach na odpowiedni sygnał, ruszają tłumnie do parków, obsiadają ławki, trawniki, zaludniają każdy skrawek zieleni. 
Całe rodziny robią pikniki, lud pracujący w porze lunchu zabiera swoje kanapki i pałaszuje je w upragnionych wiosennych okolicznościach przyrody, a place zabaw pełne są rozkrzyczanych dzieci! :)

Matka uwolniona

W życiu pełnoetatowej matki przychodzi taki dzień, że musi zejść z posterunku. Mimo oddania i poświęcenia dla swoich dzieci i męża czuje, że jeszcze jedno "Mamoooo!!!!" i zacznie mordować w imię pokoju na świecie.
Decyzja jest szybka i nieodwołalna. Postanawia urwać się ze smyczy macierzyństwa byle z kim i byle gdzie oraz byle prędzej!

Hatchlands Park

Hatchlands Park

Gdy zostajesz rodzicem, twoja optyka zmienia się o 180 stopni. Zamiast ustronnego stolika w restauracji, przy którym możesz szeptać ukochanemu do ucha czułe słówka i zalotnie patrzeć mu w oczy - rodzinna knajpa z dużym stołem, gdzie znajdzie się miejsce na wózek i wysoki fotelik dla malucha. Koniecznie z menu dla dzieci plus zestaw kredek i malowanek wręczony przez wyrozumiałego kelnera.


Wielkanoc w wersji light

Wielkanoc w wersji light

Nie było sześciu rodzajów ciast, pasztetów, bigosów, korowodu sałatek. Był za to wspólny czas spędzony bez nerwowych przygotowań i odhaczania z obłędem w oczach checklisty.

Wesołych świąt!

Wesołych świąt!


Z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy Wam radosnego i spokojnego czasu spędzonego wśród najbliższych. W pełnej miłości i ciepła atmosferze, wśród gwaru rozmów i śmiechu! I oby zając o Was nie zapomniał!
Magda z resztą Stefanów :)

Mamo, baw się!

Mamo, baw się!

Czasem matce się nie chce. Mimo wielkiej miłości i uwielbienia dla swojego dziecka nie chce się matce setny raz być pacjentem z bólem brzucha, budować namiotu z kołder i ze smakiem zajadać  babki z piasku.



Jak w kinie

Jak w kinie

"Sto jeden dalmatyńczyków", "Jeździec bez głowy" i "Zerwane zaręczyny". To tylko kilka z wielu  filmów, w których "zagrało" Hambleden. Sprawdziliśmy dlaczego! :)



Wsi angielska...

Wsi angielska...

To była wyprawa z cyklu: "jedźmy gdzieś, byle nie siedzieć w domu". :) Ustaliliśmy tylko, że chcemy pospacerować nad Tamizą. Prześledziliśmy bieg rzeki na mapie i na chybił-trafił postanowiliśmy pojechać do Goring. I to był strzał w dziesiątkę!



Porządki

Ze sprzątaniem po zabawie różnie u nas bywa. Zwykle robię to ja, by języka niepotrzebnie nie strzępić i nerwów sobie nie szargać. Zakasam rękawy, rachu-ciachu i po sprawie. Odbywa się to sto razy dziennie, bo z uporem maniaka odkładam porzucone chwilowo dziecięce czasoumilacze na swoje miejsce, po to by za moment jedna z drugim znowu wywlekli je i zostawili. To się ponoć nazywa zabawa. :) Wyrzutów przy tym nie robię, a daję sobie złudne poczucie panowania nad tym morzem zabawek.

Ziemniaki w dżaketach :)

Ziemniaki w dżaketach :)

Znacie je? Znacie na pewno! W moim domu mama serwuje je z gzikiem albo po prostu okraszamy je masłem ze szczyptą soli. Do tego kubek zsiadłego mleka. Pyszne i proste danie. Do zrobienia w 20 minut. Ziemniaki w mundurkach.

Ale jazda!

Ale jazda!

Uwielbiam patrzeć na amatorów białego szaleństwa pędzących po ośnieżonych trasach. Odwieczny konflikt narciarzy i snowboardzistów nie ma żadnego znaczenia. I jedni, i drudzy wyglądają wtedy imponująco i hipnotyzująco. Nie można oderwać od nich wzroku. A jeśli dodatkowo człowiek wygrzewa się w pełnym słońcu i popija grzane wino... Ech, chwilo trwaj! :) 


Ona i on

Ona i on

Ona co rano budzi się i najpierw sprawdza, czy on już nie śpi. Potem uśmiecha się na jego widok i wita radośnie.
On patrzy na nią z uwielbieniem, a po chwili tuli koślawo i znienacka szczypie w ramię.

Zwolnij!

Zwolnij!

Już tak mam. 
Tak mam, że z wszystkich ludzi na świecie jakąś sympatię na dzień dobry czuję do tych energicznych, rzutkich i szybkich. Nie umniejszając tym spokojnym i opanowanym.
Już tak mam, że mając z jednej strony tych flegmatycznych, może trochę rozlazłych, a z drugiej tych z nadmiarem energii, lepiej się czuję z tymi żywotnymi, co to nie usiedzą na jednym miejscu.
Na dzień dobry. Potem różnie bywa.


Rollercoaster uczuć

5.00 Przez sen słyszę tupot bosych stópek. Drepczą coraz bliżej i bliżej. Tup, tup, tup i już są przy mnie. Mała rączka głaszcze mnie po ramieniu. - Mamo, siusiu - to Hanka i jej codzienna rytualna wędrówka do naszego pokoju. Nieee, właśnie teraz? Przecież dopiero przed chwilą zasnęłam po usypianiu enty raz tej nocy Franka! Mam ochotę zakopać się pod kołdrę i nigdy więcej spod niej nie wychodzić.
Zima zła?

Zima zła?

Udało się! Rzutem na taśmę, trzy dni przed powrotem do Londynu doczekaliśmy się upragnionego śniegu! I mamy prawdziwą zimę! Jest przepięknie, mróz szczypie w nosy i policzki, dzieciaki zwariowały i ujeżdżają sanki ile wlezie. 

  
Pamiętać chcę

Pamiętać chcę

Podstawówka. Lekcja języka polskiego. Moja ulubiona nauczycielka, pani Beata Leśniak, przez kilkanaście minut zajęć czyta nam sentencje z "Małego poradnika życia". Niewielki format, okładka w czerwoną kratkę. Tak się nam to podoba, że potem często prosimy o jeszcze.
W minione święta pod choinką znaleźliśmy kalendarz z okładką w czerwoną kratkę. "Mały poradnik życia" z prostymi, dającymi do myślenia radami na każdy kolejny dzień roku. Napisane przez H. Jacksona Browna Jr. w momencie, gdy jego syn opuszczał dom, udając się na studia.  Opublikowane i zebrane stały się bestsellerem i w Ameryce, i w Polsce.  Niektóre zabawne, inne praktyczne.
Ja wybrałam te, o których szczególnie chcę pamiętać w rozpoczynającym się właśnie roku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger