Poczytaj se mamo! :) cz. 1

Pogoda za oknem jaka jest, każdy widzi. Szaro, deszczowo i do lata daleko. Wieczory rozpoczynają się już chwilę po 16.00 i aż prosi się, żeby zasiąść w fotelu z kubkiem gorącej herbaty, książką i czytać, czytać, czytać...


Dlatego dziś o lekturach, które przeczytałam jednym tchem. Nie są to nowości, ale pozycje, dzięki którym można oderwać się w trzy sekundy od rzeczywistości i zresetować po dniu pełnym "Mamo!!!!! Gdzie są moje buty/czarny pluszowy piesek/skarpetki w paski/Franek zepsuł mi wieżę z klocków/chce mi się pić!!".
Na pierwszy ogień książki o Zakopanem. 

 

Mnie, jako wnuczce góralki spod samiuśkich Tater, ten temat nie jest obojętny. Jeździmy w Tatry odkąd pamiętam, bo tam mamy rodzinę. W naszym domowym albumie ze zdjęciami jest oczywiście moja fotka z misiem na Gubałówce, potem jako nastolatka wędrowałam po górach z mamą. Podhale pokażę moim dzieciom już za chwile, kiedy trochę podrosną i będą w stanie dreptać nieco dalej niż na plac zabaw i z powrotem:)

Ale do brzegu. "Zakopane odkopane. Lekko gorsząca opowieść góralsko-ceperska" to subiektywny przewodnik napisany przez Paulinę Młynarską i Beatę Sabałę-Zielińską - przyjaciółki, byłe korespondentki radia ZET w zimowej stolicy Polski. Panie kochają to miasto, jednak, jak piszą: "nie jest to miłość ślepa, dlatego ośmielamy się skrytykować i obśmiać wiele zjawisk, które na co dzień towarzyszą mieszkańcom miasta i odwiedzającym je turystom". Jakich? Ano architektoniczny bałagan i brzydotę, którymi przysłonięte są perełki zakopiańskiego stylu, góralski pociąg do alkoholu i gotowość do bitki, kłótliwość i zapatrzenie górali w Hamerykę.
W równym stopniu dostaje się także zakopiańskim turystom. Za co? Bo decydują się zdobywać niebezpieczne górskie szczyty w klapkach, schodzą z wyznaczonych szlaków, ignorują ostrzeżenia lawinowe, stoją w ogonku do kolejki na Kasprowy Wierch nawet pięć godzin, zamiast wspiąć się na szczyt w trakcie dwugodzinnego spaceru. No i oczywiście są wiecznie niezadowoleni, bo na szlakach nie ma ławeczek, luksusowych toalet i miłych restauracji, za to ścieżki są kamieniste!:)
Oprócz tego, autorki podpowiadają, co warto zobaczyć w Zakopanem, co kupować pod Gubałówką, w jakie miejsca w Tatrach warto dotrzeć, by nasycić się ich pięknem, ale uniknąć hordy innych turystów. W książce znajdziemy też m.in. praktyczny przegląd miejsc noclegowych. Plus wkładki z fotografiami, w tym wspaniałe czarno-białe archiwalne zdjęcia, dzięki którym możemy przenieść się w czasie do Zakopanego z końca XIX i początku XX wieku.
Wszystko to napisane bardzo obrazowym językiem i z ogromnym poczuciem humoru. Od lektury nie mogłam się oderwać do tego stopnia, że, przyznaję bez bicia, zaniedbywałam własne dziecko!:)
Książka spodobała mi się tak bardzo, że gdy przypadkiem natknęłam się w Empiku na drugą część (nie miałam pojęcia, że powstaje) kupiłam ją bez wahania i znowu się nie zawiodłam. "Zakopane. Nie ma przebacz" napisane w podobnym tonie, jest równie zabawne i wciągające! Polecam!

No, a potem jeszcze idąc za ciosem wzięłam się za książkę Beaty Sabały-Zielińskiej "Radio-aktywna Sabała, czyli jak zostałam głosem z Zakopanego.



A było to tak... Młynarska i Sabała-Zielińska poznały się na szkolnej wywiadówce swoich córek. Zaprzyjaźniły się i kiedy Paulina, w ramach życiowych zmian, postanowiła wyjechać do Francji, zrodził się pomysł, żeby jej miejsce korespondentki w Radiu Zet zajęła właśnie Beata, pielęgniarka z dyplomem bibliotekoznawcy i kura domowa. Sabała, nie bez wahania, podejmuje wyzwanie i zaczyna się żmudna nauka zawodu, który z czasem staje się jej ogromną pasją. I tu wielka gratka dla wszystkich ciekawych tego, jak wygląda praca reportera radiowego od kuchni, tzn. jak szuka się tematów, zdobywa informacje, nagrywa dźwięki albo zdaje relacje na żywo (zdarza się, że w krzakach:)). Autorka opisuje to w fascynujący i w niezwykle zabawny sposób. Co ciekawe, Sabała-Zielińska, rodowita góralka, dzięki reporterskiej robocie poznaje od podszewki swoją małą ojczyznę, którą do tej pory traktowała raczej po macoszemu, i na nowo ją docenia. Plus dystans autorki do samej siebie i mamy pasjonujące czytadło. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger