Farm story

Wiem, jak wyglądają koń, kura i świnia na żywo (i jeszcze parę innych zwierząt domowych i hodowlanych :)). Widziałam nie raz, jak doi się krowę, znam smak i zapach mleka prosto od tejże (nie przepadam).



Wiem też, jak robi się masło w butelce. Zbierałam jajka w babcinym kurniku. Świetnie pamiętam ból pleców przy wykopkach ziemniaków. A następnego dnia ból wszystkiego :) Potrafię przywołać w pamięci zapach świeżo skoszonego siana i wiem, jak pokłute są nogi, gdy chodzi się po ściernisku. Karmiłam kostkami cukru dziadkowego konia i obserwowałam z bliska, jak czyści się mu kopyta (koniowi, nie dziadkowi;). Wiele razy pomagałam mamie kopać ogródek, siałam w nim warzywa, a potem je zbierałam. Pewnie, że czasem było ciężko. Jako dziecko szczerze nie cierpiałam zbierać tych cholernych ziemniaków. Albo porzeczek na polu, które zdawało się nie mieć końca. Co z tego, skoro dziś wspominam to z przyjemnością i nostalgią.
Niestety, zdaję sobie sprawę, że świat, który ja doskonale pamiętam, znika bezpowrotnie. Że Hanka i Franek znać go będą głównie z moich opowieści albo ze skansenu. We wsi, z której pochodzę gospodarzy hodujących krowy czy świnie można policzyć na palcach jednej reki. Niewielu więcej uprawia swoje pola, bo większość ziem została przekwalifikowana na działki budowlane i wystawiona na sprzedaż.
Dlatego tak lubię jeździć na farmę pod Londynem, gdzie wszystkie miejskie dzieci mogą zobaczyć na własne oczy, że warzywa i owoce nie rosną na sklepowych półkach :)
Copas Farm jest otwarta od późnej wiosny do jesieni, albo inaczej - od pierwszych do ostatnich plonów. Zasada jest prosta: kupujemy bilet i sprawdzamy na tablicy informacyjnej, jakie warzywa i owoce są już dojrzałe. Bierzemy koszyk, decydujemy się na którąś z upraw i... zbieramy do woli. Na koniec płacimy zgodnie z cennikiem (od wartości naszego koszyka odliczana jest cena biletów).
W tym roku w czerwcu zbieraliśmy już truskawki i szparagi. Tym razem załapaliśmy się na buraki, cukinię, fasolę, kukurydzę i ponownie truskawki. Pogoda dopisała i spędziliśmy świetne popołudnie. Copas Farm to superpomysł na rodzinną wycieczkę. Niezła frajda dla dzieci i dorosłych, a jak potem smakują własnoręcznie zerwane truskawki... Mmmm :)


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 RYŚKA DOMOWA , Blogger